Kędziora sfaulowany w polu karnym. Gwizdek milczał, VAR nie zareagował
Reprezentacja Polski dobrze weszła w niedzielny mecz towarzyski z Ukrainą, od samego początku kontrolując grę i tworząc przewagę na połowie rywala. Wydawało się, że przełoży się to na zdobycz bramkową. W 23. minucie doszło do poważnej kontrowersji z udziałem Tomasza Kędziory, który padł w polu karnym zespołu gości.
Polski obrońca został nadepnięty przez Andrija Jarmołenko, co potwierdziły powtórki. Sędzia Filip Glova nie dostrzegł tego z poziomu murawy, natomiast kibice spodziewali się interwencji zespołu VAR. Po konsultacjach postanowiono jednak utrzymać pierwotną decyzję, mimo ewidentnego przewinienia jednego z Ukraińców.
Być może formą łagodzącą było to, że przy tym zdarzeniu ucierpiał także Jarmołenko, który mógł podkręcić staw skokowy, depcząc po bucie Kędziory. Nie zmienia to faktu, że do przewinienia doszło, dlatego sędzia powinien zareagować zgodnie z obowiązującymi przepisami i podyktować rzut karny dla reprezentacji Polski. Zamiast tego gra była kontynuowana, a do głosu wreszcie doszli Ukraińcy, którzy do przerwy dwukrotnie trafili do siatki.









