Lewandowski usiadł na ławce Chicago Fire
Robert Lewandowski nie ma łatwego początku w Chicago Fire. W dwóch pierwszych meczach nie zagrał najlepiej, a do tego jego drużyna dwa razy przegrała. Co więcej, w drugim spotkaniu z New York City nie pojawił się w wyjściowej jedenastce. Na boisko wszedł z ławki rezerwowych w drugiej połowie. Powód, przez który nie zaczął od początku, wydaje się dość kuriozalny.
– Dostałem info, że miał Robert grać w pierwszym składzie z Nowym Jorkiem. Bo tak na logikę – wyszedłeś na Florydzie po dwóch czy trzech treningach w pierwszym składzie, a tu minęło parę dni, potrenowałeś i już nie wyszedłeś. Z tego, co usłyszałem, miał grać w pierwszym składzie, ale nie mógł się odnaleźć w tym boisku od baseballa – że krótsze, że węższe. Wyglądało to komicznie – zdradził Mateusz Borek.
Uwagę na kiepski początek Lewandowskiego w Chicago Fire zwrócili eksperci. Warto jednak uzbroić się w cierpliwość, ponieważ to dopiero początek 37-latka w MLS. Sam piłkarz po swoim debiucie zwracał uwagę na to, że potrzebuje trochę czasu na aklimatyzację oraz powrót do stuprocentowej formy fizycznej. Najbliższy mecz zagra w niedzielę (2 sierpnia) przeciwko Charlotte.
Po dwóch porażkach z rzędu Chicago Fire spadło na 4. miejsce w Konferencji Wschodniej. Na swoim koncie mają 26 punktów po 16. kolejkach. Strata do lidera wynosi już 13 punktów. Awans do fazy play-off uzyska siedem najlepszych drużyn.









