Mocna reakcja prezesa Wisły Kraków
Adrian Siemieniec miał skontaktować się z arbitrem Arkadiuszem Kamilem Wójcikiem przed spotkaniem Jagiellonii Białystok z GKS-em Katowice. Tematem rozmowy miała być kwestia żółtych kartek dla zawodników zagrożonych pauzą w kolejnym meczu.
W ujawnionej korespondencji trener Jagiellonii zwracał się do sędziego z prośbą o współpracę w tej sprawie. Chodziło między innymi o wcześniejsze sygnalizowanie sytuacji, w których zawodnik był blisko otrzymania kartki.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
„Paweł dzisiaj Nam sędziuje, nie wiem jak podejść do tego tematu. Chce po prostu żeby z Nami w tym temacie współpracował. Jeżeli nie będzie wyjść i kartka się należy to oczywiście mi nic do tego, ale jeżeli może poczekać i Nas uprzedzić że ktoś jest blisko to będę mógł zareagować” – brzmiała wiadomość (oryginalna pisownie – przyp. red) przytoczona przez WP SportoweFakty.
Do sprawy bardzo ostro odniósł się Jarosław Królewski. Właściciel i prezes Wisły Kraków nie ograniczył się do komentarza dotyczącego samego szkoleniowca Jagiellonii. Zwrócił uwagę przede wszystkim na zachowanie przedstawicieli środowiska sędziowskiego.
„Sędzia ma się zająć sędziowaniem, a nie skupiać się na wysyłaniu znaków dymnych trenerom. Niebywały skandal jeśli się potwierdzi” – napisał Królewski na platformie X.
W całej sprawie istotny jest również boiskowy kontekst. W spotkaniu z GieKsy Katowice żaden z zagrożonych zawodników Jagiellonii nie obejrzał żółtej kartki. Sam przebieg meczu nie przyniósł jednak sytuacji, która jednoznacznie wskazywałaby na celowe pobłażanie ze strony arbitra.
Na tym etapie najważniejsze pytania dotyczą zatem nie tyle decyzji podjętych podczas spotkania, ile zasad kontaktu między trenerami a sędziami. Jeśli informacje przedstawione przez Dariusza Farona i Szymona Jadczaka się potwierdzą, sprawa może mieć znacznie szersze konsekwencje dla całej PKO BP Ekstraklasy.









