REKLAMA
REKLAMA

Niemcy – grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze?

dodał: KMM  |  źródło: fussball.pl  |  01.07.2012 10:11
- Piłka nożna to taka gra, w której 22 mężczyzn biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy -  powiedział kiedyś Gary Lineker. Słowa byłego świetnego napastnika nie mają jednak odzwierciedlenia w dzisiejszym futbolu. Powiedzenie pasuje bardziej do reprezentacji Hiszpanii, natomiast nasi zachodni sąsiedzi nie wygrali międzynarodowego turnieju od 1996 roku.

Wtedy właśnie podopieczni Bertiego Vogtsa zdobyli złoty medal mistrzostw Europy rozgrywanych na boiskach Anglii. Bohaterem finałowej potyczki z reprezentacją Czech został Oliver Bierhoff, obecny menadżer drużyny narodowej. Niemcy mieli pójść za ciosem podczas mundialu we Francji, rozgrywanego dwa lata później. Impreza skończyła jednak na kompromitującej porażce 0:3 z Chorwacją w ćwierćfinale. Vogtsowi zarzucano przywiązanie do nazwisk i zbyt defensywną grę. Na Euro 2000 reprezentację prowadził 61- letni Erich Ribbeck. Turniej okazał się kompletną klapą dla ekipy niemieckiej. Remis z Rumunią i porażki z Anglią oraz Portugalią oznaczały ostatnie miejsce w grupie. Ribbeck, którego już sam wybór na selekcjonera reprezentacji wzbudził wiele kontrowersji, nie miał wyjścia i podał się do dymisji.

Następcą Ribbecka miał zostać pracujący w Bayerze Leverkusen Christoph Daum. Kiedy jednak wyszło na jaw jego uzależnienie od narkotyków, funkcję szkoleniowca powierzono Rudiemu Vollerowi. Niemcy z trudem zakwalifikowali się do mundialu w Korei i Japonii ( porażka w eliminacjach z Anglią 1:5 w Monachium, konieczność gry w barażach), ale okazali się rewelacją turnieju. Zdobyli srebny medal, przegrywając dopiero finałową potyczkę z Brazylią 0:2. Bohaterem został okrzyknięty Oliver Kahn, a mundial okazał się początkiem wielkich karier takich piłkarzy jak Miroslav Klose, Christoph Metzelder czy Torsten Frings, natomiast liderem reprezentacji na długie lata został Michael Ballack.

Niemcy znajdowali się w gronie faworytów do zwycięstwa w mistrzostwach Europy, które miały się odbyć w Portugalii. Tymczasem Euro 2004 okazało się totalną porażką. Podopieczni Vollera zdobyli zaledwie dwa punkty ( remis z Holandią 1:1 oraz Łotwą 0:0) i szybko pożegnali się z imprezą. Wielu kibiców dostrzegło jednak nadzieję w postaci fali młodych, utalentowanych zawodników. W kadrze znaleźli się bowiem tacy piłkarze jak Bastian Schweinsteiger, Philip Lahm czy Lukas Podolski, którzy mieli przez najbliższe lata stanowić o sile ekipy niemieckiej.

Wśród kandydatów na nowego selekcjonera rozważano między innymi nazwiska Juppa Heynckesa, Otto Rehhagela, Thomasa Schaafa, Felixa Magatha czy Ottmara Hitzfelda. Presja na nowym trenerze miała być ogromna, Niemcy organizowali przecież mistrzostwa świata. Tymczasem następcą Vollera został jego kolega z boiska, Jurgen Klinsmann. Wybór był sensacyjny, Klinsi nie miał bowiem żadnego doświadczenia w trenerskiej pracy. Nowy szkoleniowiec przed turniejem poddawany był nieustannej krytyce. Zarzucano mu fakt, iż nie przeniósł się na stałe do Niemiec ( mieszkał w USA), podważano jego decyzje kadrowe ( pierwszym bramkarzem na mundialu został Jens Lehmann, Kahn musiał pogodzić się z rolą rezerwowego). Jego podopieczni spisali się jednak bardzo dobrze. Niemcy zdobyli brązowy medal, chociaż w już w czasie rozgrywek apetyty były większe. Reprezentację chwalono nie tylko za rezultaty, ale również za styl. Klinsmann postawił na efektywną, ofensywną grę, co było nowością w niemieckim futbolu. Po turnieju były napastnik m.in. Interu i Tottenhamu zrezygnował z funkcji, mimo ogromnego poparcia wśród kibiców i dziennikarzy.

Następcą Klinsmanna został jego asystent, Joachim Loew. Pierwszym sukcesem „ Jogiego” był srebny medal Euro 2008. Kibice przed finałem z Hiszpanią bardzo liczyli na zwycięstwo i pierwszy od 12 lat złoty medal, ale podopieczni Aragonesa okazali się lepsi i wygrali 1:0. Loew na turnieju rozgrywanym w Austrii i Szwajcarii oparł kadrę w większości na tych samych zawodnikach, którzy dwa lata wcześniej zdobyli brąz na mundialu. Sytuacja zmieniła się podczas mistrzostw świata w RPA. Loew mocno zmienił wyjściowy skład, wprowadzając m.in. takich zawodników jak Boateng, Oezil, Khedira, Neuer czy Mueller. Wsparci również młodymi, ale już doświadczonymi Schweinsteigerem, Podolskim czy Lahmem, grali porywająco i skutecznie. Zwycięstwa w fazie pucharowej z Anglią (4:1) oraz Argentyną (4:0), stawiały Niemców w roli faworyta mundialu. Na przeszkodzie stanęła jednak znów reprezentacja Hiszpanii, która zatrzymała niemiecką maszynę w półfinale, wygrywając 1:0. Nasi sąsiedzi musieli zadowolić się więc, podobnie jak cztery lata wcześniej, brązowym medalem (3:2 z Urugwajem w meczu o trzecie miejsce).

Loew kontynuował pracę z reprezentacją. Niemcy jak burza przeszli eliminacje do Euro 2012, wygrywając wszystkie 10 spotkań. Nastroje wśród kibiców były znakomite, nie popsuły ich nawet słabsze w wykonaniu drużyny mecze sparingowe tuż przed imprezą w Polsce i na Ukrainie. Ekipa Loewa dała prawdziwy pokaz siły, wygrywając wszystkie mecze w grupie, nazywanej przez kibiców i dziennikarzy grupą śmierci. Następnie przyszedł mecz z Grecją, wygrany przez Die Mannschaft 4:2, a wygrana mogła być przecież dużo bardziej okazała. Kiedy więc wydawało się, że Niemcy są skazani na sukces, Pirlo i spółka przerwali wspaniały sen kibiców i piłkarzy. Po porażce z Włochami, Bastian Schweinsteiger stwierdził, iż on i drużyna zdobyli dużo doświadczenia. Brzmi to dziwnie w ustach człowieka, który dla w barwach narodowych rozegrał blisko 100 spotkań.

Podsumowując, w dzisiejszej piłce nie zawsze wygrywają Niemcy. Ostatnio wygrywają Hiszpanie, natomiast dla tych pierwszych bardziej pasuje określenie, które przylgnęło na długie lata do ekipy La Roja. Grają jak nigdy, przegrywają jak zawsze. Po porażce w półfinale Euro 2012, niemiecki „FAZ” napisał: „ Nadzieje na ukoronowanie generacji piłkarzy Loewa jest coraz mniejsza”. I chociaż Niemcy mieli na Euro 2012 najmłodszą kadrę, wielu kibiców zaczyna właśnie tak myśleć.

(Tomasz Matuszczak)


OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 4 komentarze

sortowanie: rosnąco | malejąco

TomekCFC | 01.07.2012 16:10

Wymęczone i nieco szczęśliwe zwyciestwo na Portugalią, pokonanie Holandii która była zupełnie bez formy oraz męczarnie z Danią to jest \"prawdziwy pokaz siły\"? W fazie pucharowej pokaz nieskuteczności w meczu z Grecją oraz strata dwóch bramek (!!) no i na koniec porażka z Włochami z honorowym golem zdobotym z karnego w końcówce meczu.

Niemcy szli jak burza?

No nie bardzo...

Speq77 | 01.07.2012 20:17

no tak ale oni są chu**** Tomek KFC masz racje! Moim zdaniem powinni grać Ci co przez cały sezon udowadniali wyzszosc w bundeslidze gundogan reus moze mario a grali ludzie bez formy uwazam ze polaczenie tej mlodziezy z doswiadczeniem graczy realu i bayernu dalo by oczekiwany wynik pozdrawiam

piechot10 | 02.07.2012 00:01

Może jeszcze Schmelzer zamiast Lahma? Mario grał za mało w sezonie, żeby móc mówić o sobie, że \"pokazał wyższość w Bundeslidze\". Poza tym graczom Borussii brakuje doświadczenia, żeby stanowić o sile reprezentacji, co dosadnie pokazują drugi sezon w europejskich pucharach.
Z graczy, których podałeś najbardziej brakowało mi Reusa. Dla mnie obok Neuera najlepszy zawodnik meczu z Włochami i w ogóle najlepszy gracz reprezentacji Niemiec na Euro.
Loew czasem przegina ze swoim upartym stawianiem na tych samych graczy. Podolski przez całe Euro grał piach. Czemu nie dał Marco szansy gry od początku meczu na lewej stronie? Razem z Mullerem stanowiliby piekielnie szybkie i męczące obrony rywali skrzydła. Poldi nie dość, że stracił swoją szybkość, to o skuteczności w jego przypadku nawet nie ma co mówić. Owszem strzelił jedną bramkę (z pustak na 3 metry), ale oddał oprócz tego stanowczo zbyt wiele niecelnych strzałów z łatwych pozycji...
O \"tradycjonalizmie\" Jogiego świadczy jeszcze jedna rzecz. Żeby Hummels w końcu zaczął grać w podstawowym składzie Die Mannschaft musiał wspiąć się na jakieś totalne wyżyny swoich i tak świetnych umiejętności, a Mertesacker zaczął grać totalną kaszanę (jak ze Szwajcarią). Przecież nawet ślepy widzi, że Per jest wyjątkowo słaby, czy musiało minąć tyle czasu, żeby w końcu postawić za niego prawdopodobnie najlepszego stopera Bundesligi?
Ozil w meczu z Włochami też niespecjalnie pomagał drużynie...
Bastian po kontuzji kostki w zasadzie grał dla drużyny przeciwnej. To, że w pierwszych dwóch meczach pokazał dużą klasę (głównie z Holandią) nie powinno oznaczać, żeby stawiać na niego za wszelką cenę.
Wiem, że jak to powiedział Franz Smuda \"*po* każdy jest mądry\", ale niektóre decyzje personalne na tych ME w przypadku Loewa były dziwne.
Myślę, że lepiej byłoby gdyby w półfinale postawił na taką \"11\":
Neuer - Boateng, Hummels, Badstuber, Lahm - Kroos, Khedira - Muller, Ozil, Reus - Gomez/Klose
Przy takim ustawieniu z pewnością obrona też miałaby łatwiej po skrzydłowi więcej pomagali by na bokach obrony, bo daremny Poldi i Kroos, który nie jest bocznym pomocnikiem niespecjalnie sobie z tym radzili. Muller i Reus na pewno też więcej zrobiliby niż w/w w ataku, bo wchodząc na ostatnie minuty tego meczu właściwie zagrali najwięcej za całej drużyny.
Pzdr.

Asgaard | 02.07.2012 11:10

Tomek masz racje. Chelsea w LM miazdzyla wszystkich jak popadnie, a teraz bedziesz mowil, ze wygrali zasluzenie heh..



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy