Ruch Chorzów i Śląsk Wrocław na remis
Ruch Chorzów i Śląsk Wrocław to ligowi sąsiedzi, którzy do bezpośredniej konfrontacji przystępowali z bilansem 30 punktów na koncie. Jednocześnie obie ekipy mają ambitny plan związany z walką o awans do PKO BP Ekstraklasy i krok w tym kierunku miały zamiar wykonać już w swoim pierwszym oficjalnym spotkaniu w 2026 roku. Tymczasem batalia w rundzie jesiennej z udziałem obu drużyn była obfita w cztery gole, a górą był WKS (3:1).
Od pierwszych fragmentów rywalizacji dało się zauważyć, że oba zespoły podeszły do swojego rywala z dużym respektem. Na pierwszego gola nie trzeba było jednak długo czekać. Już w 18. minucie piłkę do siatki skierował Szymon Szymański, wykorzystując rzut karny. Sędzia podyktował jedenastkę za faul Marko Dijakovicia.
Radość w szeregach gospodarzy z jednobramkowego prowadzenia trwała jednak tylko do 34. minuty. Wówczas, po świetnym zagraniu Krzysztofa Kurowskiego, przed szansą zdobycia bramki stanął Przemysław Banaszak. Były gracz Górnika Łęczna, jak na środkowego napastnika przystało, swojej okazji nie zmarnował i popisał się kapitalnym uderzeniem pod poprzeczkę.
Jeszcze tuż przed końcem pierwszej połowy o emocje zadbali Niebiescy. Po ataku Patryka Szwedzika i dobitce Marko Kolara piłka co prawda wylądowała w siatce, jednak po weryfikacji VAR gol został anulowany. Według sędziego Daniela Stefańskiego chorwacki zawodnik znajdował się na pozycji spalonej.
Po zmianie stron 14-krotni mistrzowie Polski mieli zamiar szybko objąć prowadzenie. Świetną okazję mieli w 51. minucie. Wówczas celny strzał oddał Jakub Jendryka, lecz na posterunku był Michał Szromnik. Chwilę później okazało się zresztą, że były gracz Unii Skierniewice znajdował się na pozycji spalonej, więc jego trafienie i tak nie zostałoby uznane.
Tymczasem w 60. minucie goście odwrócili losy rywalizacji, obejmując prowadzenie. Po zagraniu z bocznego sektora piłkę do własnej bramki skierował Martin Konczkowski i Śląsk w tym momencie był bliżej dziewiątej wygranej w sezonie. Zaledwie 120 sekund później Ruch mógł wyrównać po strzale głową Aleksandra Komora, jednak piłka trafiła w poprzeczkę.
Chorzowianie mimo niekorzystnego wyniku nie składali broni i szukali kolejnego trafienia. Los uśmiechnął się do Ruchu w 73. minucie, gdy piłkę ręką we własnym polu karnym dotknął Piotr Samiec-Talar. Arbiter, choć analizował sytuację przed monitorem, finalnie wskazał na wapno. Do piłki podszedł kapitan drużyny. Jego uderzenie bramkarz Wojskowych co prawda obronił, lecz nie poradził sobie z dobitką i ponownie był remis.
Do końca zawodów wynik nie uległ już zmianie i mecz na SuperAuto.pl zakończył się podziałem punktów. Dla obu ekip był to siódmy remis w tym sezonie. W następnej kolejce Niebieskich czeka starcie z Pogonią Siedlce. Z kolei Śląsk zagra w derbach z Miedzią Legnica.
Ruch Chorzów – Śląsk Wrocław 2:2 (1:1)
1:0 Szymon Szymański 18′ (k.)
1:1 Przemysław Banaszak 34′
1:2 Martin Konczkowski 60′ (sam.)
2:2 Szymon Szymański 75′









