870 dni walki. Sikora wrócił do Ruchu i nie gryzł się w język

Ruch Chorzów po 870 dniach znów ma Patryka Sikorę do dyspozycji. Pomocnik wrócił na boisko w meczu z Unią Skierniewice, a po spotkaniu szczerze opowiedział Goal.pl o walce o powrót.

Patryk Sikora
Obserwuj nas w
fot. Zuma Press / Alamy Na zdjęciu: Patryk Sikora

Patryk Sikora i ponad dwa lata walki o powrót do gry

Ruch Chorzów wygrał z Unią Skierniewice (3:1) w starciu siódmej kolejki Betclic 1. Ligi, ale poniedziałkowy wieczór na SuperAuto.pl Stadionie Śląskim miał dla jednego z zawodników szczególne znaczenie. Wszystko za sprawą tego, że w 85. minucie na murawie pojawił się Patryk Sikora, zmieniając Michała Chrapka. Pomocnik po 870 dniach ponownie zagrał w meczu o ligowe punkty. Chwilę później Shuma Nagamatsu ustalił wynik spotkania, a dla polskiego gracza rozpoczął się nowy rozdział.

– Wróciłem do tego, co kocham robić. Dążyłem do tego celu bardzo długo. Ponad dwa lata i wreszcie to wyjście na boisko miało miejsce. Towarzyszą mi spokój i ulga – usłyszał Goal.pl od zawodnika Niebieskich.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

870 dni to w piłce nożnej niemal cała epoka. W tym czasie może zmienić się klub, trener, szatnia, hierarchia, a przede wszystkim pozycja zawodnika. Sikora przez ponad dwa lata nie mógł jednak walczyć o miejsce w składzie. Jego najważniejszym przeciwnikiem była walka o zdrowie i możliwość powrotu do normalnego treningu. Piłkarz nie ukrywał, że był to okres, który mógł złamać niejednego zawodnika.

– Nie będę ukrywał, to nie był łatwy czas dla mnie. Myślę, że niejeden mógłby machnąć ręką i już podziękować – przyznał wprost Sikora.

Ten powrót znaczył dla piłkarza więcej niż trzy punkty

Do pomocnika docierały również głosy kibiców, którzy zaczęli wątpić, czy jeszcze zobaczą go na boisku. Sikora nie zamierza jednak rozliczać się z każdą opinią. Dla niego najważniejsza była praca, którą wykonywał poza światłami reflektorów.

– Być może coś tam docierało, ale opinia ludzi, którzy nie są mi bliscy, nie jest dla mnie istotna. Jeżeli ktoś mi nie życzy dobrze albo w jakimś stopniu mnie nie buduje, nie interesują mnie takie komentarze. Ja tym, że wszedłem na boisko, zaprzeczyłem temu wszystkiemu i myślę, że dobitnie to pokazałem – powiedział zawodnik.

Przez długi czas Sikora pozostawał niejako na obrzeżach pierwszej drużyny. Pracował nad powrotem, trenował i stopniowo zwiększał obciążenia, ale długo nie mógł realnie rywalizować o miejsce w składzie. W poniedziałek ta granica została przekroczona. – Skoro grałem z Unią, to jestem normalnie w pierwszej drużynie. Tak to wygląda – powiedział krótko Sikora.

Zawodnik znów do dyspozycji Ruchu

Sam występ nie oznacza jednak, że organizm piłkarza jest już gotowy na każde obciążenie. Po tak długiej przerwie potrzebna jest cierpliwość, a kolejne tygodnie będą dla zawodnika kolejnym etapem odbudowy. Sikora nie zamierza w każdym razie kalkulować, gdzie i na jakiej nawierzchni przyjdzie mu wystąpić. Chociaż nie jest zwolennikiem gry na sztucznej murawie, dobro drużyny stawia ponad własne preferencje. To ciekawe pod kątem zbliżającej się potyczki Niebieskich z Polonią Bytom, która nie rozgrywa swoich spotkań w roli gospodarza na naturalnej murawie.

– Dalej nie jestem zwolennikiem gry na sztucznej nawierzchni, ale wiadomo, liga to liga. Tutaj liczą się punkty. Jeżeli jestem w stanie pomóc drużynie, to jak najbardziej jestem na ten mecz – rzekł pomocnik w nawiązaniu do zbliżających się Najstarszych Derbów Śląska.

Patryk Sikora może być ważnym zawodnikiem Ruchu w tym sezonie?

  • Tak
  • Tak, jeśli zdrowie pozwoli
  • Raczej nie
  • Jeszcze za wcześnie na ocenę
  • Tak
  • Tak, jeśli zdrowie pozwoli
  • Raczej nie
  • Jeszcze za wcześnie na ocenę

0 Votes

Powrót Sikory przypadł na moment, w którym Ruch wciąż szuka stabilizacji. Chorzowianie przeszli kadrową przebudowę, do zespołu dołączyli nowi zawodnicy, a trener musi poukładać drużynę w pewnym sensie na nowo. Pomocnik nie zamierza jednak kreślić dalekosiężnych scenariuszy. – Mamy fajną drużynę i tak naprawdę skupiamy się na każdym najbliższym meczu, żeby walczyć o trzy punkty. Nie ma jakichś dalekosiężnych planów – przekazał Sikora.

Opaska? Dla niego to teraz drugorzędny temat

Wokół powrotu do gry 26-latka pojawił się również temat kapitańskiej opaski. Pomocnik w przeszłości był kapitanem, jednak przeciwko Unii nie wyszedł na boisko w tej roli. Sam nie zamierza nadawać temu większego znaczenia. – W ferworze walki i meczu, to tak naprawdę w ogóle o tym nie myślałem – rzekł Sikora. Zawodnik jednocześnie mówił, że został poinformowany o zmianie sytuacji.

Powrót do gry po tak długiej przerwie oznacza również konieczność odnalezienia się w zupełnie innej szatni. Zespół, który Sikora pamiętał z poprzedniego występu, przeszedł przez ten czas ogromne zmiany. W klubie pojawiły się nowe twarze, a wielu dawnych kolegów nie ma już w szeregach Niebieskich. Na ten temat też kilka słów wyraził zawodnik. – Wiadomo, że dużo się zmieniło. W każdym razie byłem w szatni i trenowałem z drużyną. Wszystkich znam, więc tutaj nie ma najmniejszego problemu – mówił piłkarz.,

Nowych zawodników w drużynie Sikora ocenia przy tym bardzo pozytywnie. – Fajne chłopaki. Myślę, że dobrze się też wkomponowali, dobrze ich przyjęliśmy. Prezentują niezłą jakość na boisku, więc oby wszystko szło dalej w dobrym kierunku – rzekł pomocnik.

Żółto-niebieska więź wciąż jest mocna

Na koniec nie mogło zabraknąć jeszcze jednego tematu, mocno zakorzenionego w Chorzowie. Górnośląski charakter Ruchu wciąż jest widoczny w szatni. Sikora pochodzi z Mikołowa, a razem z nim są tam między innymi: Kuba Bielecki, Martin Konczkowski czy Daniel Szczepan. Czy żółto-niebieski pierwiastek nadal jest mocno obecny w szatni? – Tak jak opaska kapitańska jest, więc jak najbardziej trzymamy się razem – zakończył Sikora.

Tymczasem już w sobotę o godzinie 15:30 drużyna z Chorzowa rozegra kolejny mecz na zapleczu PKO BP Ekstraklasy. W roli gospodarza zmierzy się z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Tylko u nas