Ruch Chorzów walczy o Ekstraklasę. Bielecki o ambicjach drużyny
Ruch Chorzów ma za sobą wymagające spotkanie z Wisłą Kraków zakończone remisem (1:1). Mecz był ważny dla układu tabeli, ale również dla indywidualnych historii. Jedną z nich był powrót Jakuba Bieleckiego do bramki. Golkiper opowiedział o kulisach swojej sytuacji, przygotowaniu do meczu oraz nastrojach w drużynie walczącej o miejsce co najmniej w barażach.
– Wszyscy w drużynie mamy tylko jedno nastawienie, chcemy przynajmniej znaleźć się w barażach i do samego końca powalczyć o awans – podkreślił Bielecki w rozmowie z Goal.pl.
Dla samego zawodnika szczególny był moment powrotu do wyjściowego składu. Jak przyznał, decyzję o występie poznał zaledwie dzień wcześniej, co nie pozostawiło wiele czasu na mentalne przygotowania.
– Grałem w rezerwach tydzień wcześniej, ale dowiedziałem się dopiero dzień przed spotkaniem z Wisłą Kraków, że zagram. Nie było więc dużo czasu, żeby rozmyślać o powrocie do bramki. To, że mogłem wystąpić przy takiej widowni, było czymś wyjątkowym, ale podchodzę do tego tak, że kiedy wychodzę na boisko, muszę pokazać pełnię swoich umiejętności – mówił nam bramkarz.
Emocje i spokój w bramce
Zawodnik wprost wyjaśnił, że nie czuł nadmiernego stresu, co jak przyznał, nie do końca uznał za idealne. Brak typowych nerwów meczowych sprawił, że jego zdaniem emocje były zbyt „wyciszone”.
– Nie czułem kompletnie, że gram mecz, więc nie wiem, czy to dobrze. Chciałbym trochę stresu poczuć, a nie czułem go wcale. Myślę, że to jest trochę problem, jeśli chodzi o takie włączanie emocji. Aczkolwiek z drugiej strony trenuję po to, żeby grać w takich spotkaniach. Jeśli dostaję szansę, muszę ją wykorzystać – powiedział zawodnik.
W trakcie trwającej kampanii fani Niebieskich niejednokrotnie dawali do zrozumienia na trybunach, że oczekują powrotu Bieleckiego do bramki Ruchu. Na ten temat bramkarz też wyraził kilka słów.
– To były dwa uczucia. Z jednej strony było to przyjemne, bo kibice doceniają zawodnika nawet wtedy, gdy nie gra. Z drugiej strony zawsze stawiam dobro drużyny na pierwszym miejscu. Jeżeli inny bramkarz gra, takie głosy mogą wpływać na niego negatywnie. Nie byłem więc w pełni szczęśliwy, bo ktoś inny mógł to odebrać źle – wyjaśnił Bielecki.
Nowa dojrzałość Niebieskich
Ruch w trakcie Meczu Mistrzów zagrał dojrzale, co mogło rzucać się w oczy. Czasem zawodnicy Chorzowian podejmowali decyzje o faulach w środkowej strefie boiska, co szczególnie w minionym sezonie mogło kłuć w oczy. Brakowało w postawie Niebieskich ważnych aspektó taktycznych i tzw. „piłkarskie cwaniactwa”. Jak można było zauważyć, pod wodzą trenera Waldemara Fornalika uległo to poprawie.
– W meczu z Wisłą to nie były chamskie faule, tylko mądre przerywanie akcji czy wybijanie rywala z rytmu. To w piłce bardzo pomaga, można na chwilę złapać oddech i ustawić grę – wytłumaczył zawodnik.
W końcowej fazie sezonu Ruch czeka jeszcze pięć spotkań, które zdecydują o jego losach. Bramkarz nie ukrywa, że każdy mecz może mieć kluczowe znaczenie. – Każdy kolejne spotkanie będzie wyznacznikiem tego, o co gramy. Jeśli się na chwilę zdrzemniemy, może nas to kosztować bardzo dużo – rzekł Bielecki.
Ruch może się znaleźć znów w nietypowej sytuacji
Realny scenariusz zakłada, że jeśli Ruch znajdzie się w strefie barażowej i będzie miał przywilej gry w roli gospodarza, to i tak nie zagra na SuoperAuto.pl Stadionie Śląskiem. Zdaniem golkipera ekipy z Chorzowa to nie będzie problem dla drużyny.
– To są rzeczy, na które nie mamy wpływu, więc się na tym nie skupiamy. Wiemy, że nasi kibice są z nami wszędzie i niezależnie od miejsca, stadion będzie wypełniony – zaznaczył Bielecki.
Wszystko jeszcze możliwe
Na dzisiaj Ruch traci osiem punktów do drugiego Śląska Wrocław w tabeli Betclic 1. Ligi. Mimo wszystko przedstawiciel ekipy z Chorzowa przekonywał, że dopółki piłka w grze, to Niebiescy wciąz będą rywalizować o bezpośredni awans.
– Dopóki są szanse, każdy chce zrobić wszystko, żeby awansować bezpośrednio. Nie ma w tej drużynie nikogo, kto myślałby inaczej – podsumował zawodnik.
Ruch w poniedziałek rozegra mecz w ramach 30. kolejki. Zmierzy się wówczas z Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Pierwszy gwizdek sędziego zabrzmi o godzinie 18:00.









