Lech nie będzie szalał. Musi się wzmocnić
Lech Poznań obronił mistrzowski tytuł, co jest olbrzymim sukcesem i potwierdzeniem, że opłaca się tworzyć ambitny, długofalowy projekt. Teraz przed ekipą Nielsa Frederiksena walka o awans do Ligi Mistrzów. W klubie apetyty są spore, podobnie jak wiara, że tym razem uda się zapewnić występy przynajmniej w rozgrywkach Ligi Europy.
Obecny sezon pokazał, że Lech dysponuje najmocniejszą, najbardziej wyrównaną kadrą w całej Ekstraklasie. Nie będzie więc letniej rewolucji, a zamiast tego postawi się na rozwój. Oczywiście wzmocnień nie zabraknie, natomiast kibice nie powinni spodziewać się wielu ruchów transferowych.
– Czy będzie dużo transferów? Nie będzie dużo, jeśli chodzi o liczbę, nie należy spodziewać się rewolucji, ale na pewno zrobimy korekty, będzie trzeba doinwestować i rozwijać zespół dalej – poinformował prezes Kolejorza na antenie CANAL+ Sport. Przyznał też, że obecnie trudno przesądzać o losach Luisa Palmy. Prace nad jego transferem definitywnym wciąż trwają.
Pod znakiem zapytania stoi przyszłość kilku wartościowych piłkarzy Kolejorza – utalentowanych Antoniego Kozubala, Michała Gurgula i Wojciecha Mońki oraz Bartosza Mrozka, który chciałby spróbować swoich sił w mocniejszej lidze. Na pewno Lech nie zgodzi się na odejścia wszystkich, ale nie wyklucza jednej znaczącej sprzedaży, o ile wpłynie za któregoś z tych zawodników odpowiednio wysoka oferta.









