Lech chce swojego byłego bramkarza. To może być głośny powrót do Polski

Lech Poznań szuka nowego bramkarza. Na radarze Kolejorza jest nie tylko Rafał Strączek, ale i Mateusz Lis, o czym donosi Tomasz Włodarczyk z portalu "Meczyki.pl".

Widzew Łódź - Lech Poznań
Obserwuj nas w
BEAUTIFUL SPORTS Pressphoto Agency/ Alamy Na zdjęciu: Widzew Łódź - Lech Poznań

Mateusz Lis na radarze Lecha Poznań

Lech Poznań w tym sezonie walczy o mistrzostwo Polski. Wyliczenia naszego Superkomputera wskazują, że Kolejorz jest głównym faworytem do tego triumfu. Obrona trofeum z poprzednich rozgrywek z pewnością byłaby sporym osiągnięciem, ale jednocześnie wielkim zobowiązaniem ws. gry w Lidze Mistrzów lub Lidze Europy w przyszłym sezonie. Dlatego też klub już teraz musi rozglądać się za ewentualnymi wzmocnieniami.

Jedną z kluczowych pozycji wydaje się być obsada bramki. Kolejorz interesuje się już Rafałem Strączkiem z GKS-u Katowice, ale to nie koniec. Według informacji przekazanych przez Tomasza Włodarczyka z portalu „Meczyki.pl”, Lech Poznań prowadzi także rozmowy ws. pozyskania Mateusza Lisa z tureckiego Goztepe. Co ciekawe, bramkarz był już lata temu związany z Kolejorzem. Zdaniem dziennikarza Lis mógłby być następcą Bartosza Mrozka, który latem może poszukać nowego klubu.

POLECAMY TAKŻE

– Nie ukrywam, że my jako rodzina oczywiście tęsknimy za Polską, bo jesteśmy Polakami i tu chcemy żyć po zakończeniu kariery […]. Ostatecznie ułożyło się tak, że zostałem w Izmirze, i widocznie tak miało być. Nie zamykam się jednak na żadne kierunki w przyszłości mówił ostatnio Mateusz Lis w rozmowie z naszym portalem.

Mateusz Lis w tym sezonie rozegrał w sumie 30 spotkań, w których 15 razy zachował czyste konto. Łącznie na koncie 29-letni bramkarz ma blisko 100 występów w lidze tureckiej oraz 69 spotkań w PKO Ekstraklasy. W przeszłości reprezentował młodzieżowe zespoły Lecha Poznań, ale w seniorskiej drużynie Kolejorza nie miał okazji zadebiutować. Serwis „Transfermarkt” wycenia go obecnie na 2,5 miliona euro.

Zobacz także: Pietuszewski otrzymał reprymendę od trenera Porto. O to poszło