Jordi Sanchez był wściekły na Wisłę. Gikiewicz ujawnił kulisy

Jordi Sanchez ma żal do Wisły Kraków o sposób, w jaki klub podszedł do jego sytuacji. Rafał Gikiewicz w Kanale Sportowym ujawnił kulisy sprawy dotyczącej hiszpańskiego napastnika.

Rafał Gikiewicz
Obserwuj nas w
fot. SOPA Images Limited / Alamy Na zdjęciu: Rafał Gikiewicz

Jordi Sanchez odszedł z Wisły z żalem

Jordi Sanchez w krótkim czasie z rezerwowego napastnika stał się jednym z najważniejszych zawodników Wisły Kraków. Hiszpan świetnie rozpoczął sezon, a jego skuteczność sprawiła, że znalazł się w centrum uwagi. Według Rafała Gikiewicza właśnie wtedy oczekiwał od klubu konkretnego sygnału dotyczącego swojej przyszłości.

Problemem miała być przede wszystkim klauzula odstępnego. Krakowski klub znał jej wysokość, a mimo to przez kilka tygodni nie przedstawił zawodnikowi propozycji przedłużenia umowy. Jordi Sanchez miał poczuć, że jego świetna forma nie przełożyła się na odpowiednie docenienie ze strony klubu.

– W całej tej dramie rozumiem Jordiego. Byłem z nim w szatni Widzewa, rozmawiałem z nim po transferze do Szczecina. On ma lekkie pretensje, że Wisła odezwała się do niego z nową ofertą dopiero jak miał już ofertę z Pogoni. A mieli aż siedem tygodni, bo miał rozpocząć sezon jako rezerwowy, ale grał w pierwszym składzie i strzelał. Wisła wiedziała o tej kwocie odstępnego, a mimo to nie zwróciła się do niego przez te siedem tygodni z żadną ofertą – przekazał były bramkarz  w Kanale Sportowym.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Sprawa nabrała dodatkowych emocji podczas meczu Pogoni z Wieczystą Kraków. Hiszpański napastnik po zdobyciu bramki skierował swoją cieszynkę w stronę Jarosława Królewskiego. Zachowanie zawodnika trudno było odebrać jako przypadkowe, zwłaszcza w obliczu wcześniejszych wydarzeń.

Jordi Sanchez ostatecznie opuścił Wisłę i przeniósł się do Pogoni, ale sposób rozstania pozostawił po sobie sporo niedosytu. Słowa Gikiewicza pokazują, że za transferem Hiszpana kryła się nie tylko decyzja sportowa, lecz także narastające poczucie niedocenienia przez krakowski klub.

POLECAMY TAKŻE