Górnik Zabrze wygrał Puchar Polski. Teraz sięgnie po Arkadiusza Milika?!

Górnik Zabrze po zwycięstwie w STS Pucharze Polski z pewnością zagra w eliminacjach Ligi Europy. Dlatego też klub będzie szukał wzmocnień. Ciekawą opcją byłby powrót Arkadiusza Milika, ale spełniony musi być jeden warunek, o czym powiedział jego brat na kanale "Meczyki.pl".

Arkadiusz Milik
Obserwuj nas w
Sipa US / Alamy Na zdjęciu: Arkadiusz Milik

Milik ponownie w Górniku?! Dyrektor sportowy komentuje

Górnik Zabrze dzięki wygranej w STS Pucharze Polski jest już pewny gry w eliminacjach Ligi Europy i to bez względu na wynik w PKO Ekstraklasie. Powrót Trójkolorowych do europejskich pucharów będzie jednak wymagającym zadaniem, bowiem aby misja ta zakończyła się awansem do fazy ligowej, konieczne będą wzmocnienia. Jedną z najciekawszych opcji, które rysują się na horyzoncie, jest powrót Arkadiusza Milika.

Nie da się ukryć, że napastnik nie ma już przyszłości w Juventusie i klub latem ma rozwiązać jego umowę. Dlatego też Polak będzie musiał szukać nowego pracodawcy. Opcji zapewne jest wiele, ale trudno uznać Górnika za najmniej atrakcyjny kierunek. Niemniej, jak powiedział jego brat, Łukasz Milik, warunkiem sprowadzenia Arkadiusza Milika do Zabrze jest przede wszystkim jego stan zdrowia.

POLECAMY TAKŻE

– Wiadomo, że cały czas rozmawiamy. Arek musi być zdrowy, na pewno też chce coś udowodnić. Zobaczymy po sezonie, jak się zakończy jego sytuacja w Juventusie. Wie, że jestem otwarty na rozmowy, wysyłałem mu kilka grafik w koszulce Górnika, na razie zostawiamy to w formie przyszłości i zobaczymy, co czas pokaże – powiedział Łukasz Milik, dyrektor sportowy Górnika Zabrze w rozmowie na kanale „Meczyki.pl”.

Arkadiusz Milik w tym sezonie do tej pory rozegrał w sumie dwa mecze, a na murawie spędził 34 minuty. 32-latek z Tychów na poziomie Serie A ma łącznie 154 mecze i 49 goli. W barwach Starej Damy z kolei wystąpił 77 razy i 17-krotnie wpisywał się na listę strzelców. Serwis „Transfermarkt” wycenia go na 1,5 miliona euro.

Zobacz także: Lewandowski odpowiedział krytykom. Tyle zmienił jeden gol