Barcelona działała za plecami wszystkich. Deco miał jasny cel
FC Barcelona tego lata postawiła na dyskrecję. Zamiast publicznie walczyć o najbardziej medialne nazwiska, Deco miał w zaciszu gabinetów realizować plan, którego jednym z najważniejszych punktów był Anthony Gordon. Według informacji „SPORTU” dyrektor sportowy klubu uznał Anglika za preferowaną opcję do wzmocnienia ofensywy.
Gordon miał przekonać Barcelonę przede wszystkim swoją wszechstronnością. Reprezentant Anglii może występować zarówno na skrzydle, jak i w roli środkowego napastnika, dzięki czemu dawałby Hansiemu Flickowi dodatkowe możliwości przy ustalaniu składu.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Deco miał osobiście zaangażować się w operację. Według hiszpańskiego źródła udał się do Londynu w trakcie negocjacji, a później wrócił tam po tym, jak do walki o zawodnika wkroczył również Liverpool. W tym samym czasie uwaga opinii publicznej skupiała się na innych nazwiskach łączonych z Blaugraną.
Kluczowa okazała się również rozmowa Gordona z Flickiem. Niemiec miał zaakceptować pomysł sprowadzenia Anglika, a bezpośredni kontakt z trenerem pomógł przekonać zawodnika do przeprowadzki. Ostatecznie Barcelona miała sfinalizować transfer za 70 milionów euro plus kolejne 10 milionów w potencjalnych bonusach. Gordon podpisał umowę obowiązującą do 2031 roku i został pierwszym dużym nabytkiem klubu z Camp Nou w sezonie 2026/27.









