John Carver po raz pierwszy po opuszczeniu Lechii: Nie odszedłem z własnej woli! [NASZ WYWIAD]

Po ostatnim meczu poprzedniego sezonu John Carver przyznał, że nie będzie już prowadził Lechii. Anglik powiedział wprost, iż w jego kontrakcie była klauzula, która automatycznie rozwiązywała kontrakt w przypadku relegacji. Teraz, po kilku tygodniach od tamtych wydarzeń, szkoleniowiec wraca do tematu, bo chce, aby wszystko zostało wyjaśnione.

John Carver
Obserwuj nas w
SOPA Images Limited/Alamy Na zdjęciu: John Carver

Potrafili zagrać pięknie, ale to nie wystarczyło

Ostatni sezon był pełen wzlotów i upadków w przypadku Lechii Gdańsk. Były momenty, gdy klub prowadzony przez Johna Carvera znajdował się wysoko w tabeli, proponując piękną, ofensywną grę. Trio Bobcek – Mena – Żelizko to piłkarze, dla których warto było przyjść na stadion lub włączyć transmisję.

Minusowe pięć punktów i brak wzmocnień zimą zrobił jednak swoje. Po słabej końcówce Lechia spadła z Ekstraklasy, a jej dalsze losy są niewiadomą. Po długich poszukiwaniach (kilku szkoleniowców odmówiło) w końcu osadzono na stanowisku ukraińskiego szkoleniowca.

Ale co z kadrą drużyny? Trudno sobie wyobrazić, aby wspomniany tercet chciał grać w 1. lidze. Kto więc przyjdzie, kto odejdzie? Tego wciąż nie wiadomo. Pewne jest jedno: to co się stało wciąż boli Johna Carvera.

Anglik przestał być trenerem Lechii ze względu na klauzulę w kontrakcie, która automatycznie kończyła umowę w przypadku degradacji. Po kilku tygodniach od tamtych wydarzeń angielski szkoleniowiec postanowił po raz pierwszy zabrać głos i w rozmowie z goal.pl wyjasnić jak wyglądało jego odejście.

„Nie porzuciłbym klubu w takim momencie”

– Chcę to powiedzieć z głębi serca, żeby ludzie zrozumieli jak to dokładnie było. To nie ja zdecydowałem się na odejście z Lechii Gdańsk. Nie podałem się do dymisji, nie odszedłem sam, nigdy nie porzuciłbym klubu w takim momencie.

Jestem wojownikiem, zostałbym i walczyłbym dla Lechii ze wszystkich sił. Jedynym powodem mojego odejścia był fakt, że mój kontrakt został automatycznie rozwiązany po spadku z ligi. To klauzula zadecydowała. Nie moja wola, nie moje uczucia i nie moja lojalność – mówi nam Carver.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Anglik, jak wiadomo, pracował w trudnych warunkach, a gwoździem do trumny Lechii okazało się pięć ujemnych punktów, którymi klub został ukarany.

Ta klauzula została dodana przed odjęciem pięciu punktów. Bez tej kary zakończylibyśmy sezon w środku tabeli — na 11. lub 12. miejscu. A wtedy do dziś byłbym trenerem Lechii, chyba że klub zdecydowałby inaczej – tak to widzi Anglik.

I powtarza: – Chcę, żeby to wyraźnie wybrzmiało. Bo budzi to we mnie duże emocje. Nie odszedłem z własnej woli. Nie poddałem się. Nie wybrałem odejścia. Zostało mi to po prostu odebrane.

„Tak wielu dobrych ludzi straciło pracę”

Carver kilka razy zapewnia, że zostałby w klubie, gdyby to tylko od niego zależało. –  Gdybym dostał szansę na pozostanie, zostałbym bez wahania. Rzuciłbym się w wir wyzwania, jakim jest jak najszybszy powrót Lechii do Ekstraklasy. Ta walka znaczyłaby dla mnie wszystko – przekonuje angielski szkoleniowiec.

Carver nie zapomina też o ludziach, z którymi pracował. – Chcę podziękować mojemu sztabowi — trenerskiemu, medycznemu, medialnemu — oraz lokalnym dziennikarzom w Gdańsku. Tak wielu dobrych ludzi straciło pracę, co łamie mi serce. Nie zasłużyli na to – podkreśla były już trener Lechii.

Carver ma też wiadomość dla kibiców gdańskiego klubu. – To wyjątkowi fani. Czułem z nimi prawdziwą więź, coś głębokiego i autentycznego. Po ostatnim meczu niektórzy z nich powiedzieli mi, że w Gdańsku zawsze będę mile widziany.

To znaczyło dla mnie więcej, niż prawdopodobnie sobie uświadamiają. Kiedyś wrócę. Klub i jego kibice tak bardzo przypominają mi Newcastle, moje rodzinne miasto — ta pasja, lojalność, dusza. Mimo wszystkiego, przez co przeszliśmy, pokochałem swój czas w Gdańsku – zapewnia były asystent trenera reprezentacji Szkocji.

Mimo gorzkiego rozstania, Carver zapewnia, że będzie kibicował klubowi. – Chcę życzyć nowemu trenerowi wszystkiego co najlepsze i powodzenia. Naprawdę. Z całego serca. Mam nadzieję, że jak najszybciej wprowadzi Lechię z powrotem do Ekstraklasy.

Ten klub i ci kibice zasługują na grę w najwyższej klasie rozgrywkowej — ich pasja, zaangażowanie i miłość do Lechii są niezwykłe… Liczę, że nowy trener się sprawdzi, bo ci kibice zasługują na sukces, zasługują na to, żeby byli dumni z klubu.

Chętnie wróci do Ekstraklasy

Sam Carver nie ukrywa, że chętnie wróci do pracy w Polsce. – Moim marzeniem jest powrót do Ekstraklasy. Zbudowałem przyjaźnie i szacunek nie tylko w Gdańsku, ale w całej Polsce. Kocham ten kraj i byłbym dumny, mogąc wrócić i dokończyć to, co zacząłem. Mam nadzieję, że pewnego dnia dostanę szansę pracy w polskim klubie, który oferuje stabilizację, jasny projekt i wiarę w to, by zbudować coś znaczącego – kończy John Carver.

A jego powrót chyba nikogo by nie zdziwił, bo Anglik dał się poznać nie tylko jako dobry fachowiec (po pierwszym sezonie był nominowany do nagrody Trenera Sezonu), ale i człowiek, który łatwo nawiązywał kontakty, wzbudzający szacunek i sympatię. Generalnie nie ma chyba nikogo kto by nie doceniał go za pracę w Lechii. Może więc faktycznie jeszcze wróci do Ekstraklasy?

POLECAMY TAKŻE