Wszedł z ławki i zmienił historię finału. Po meczu padły mocne słowa
Luis de la Fuente po triumfie reprezentacji Hiszpanii w finale mundialu nie skupiał się wyłącznie na samym wyniku. Selekcjoner świeżo upieczonych mistrzów świata wiele uwagi poświęcił Ferranowi Torresowi, który w dogrywce przesądził o zwycięstwie nad Argentyną. Dla piłkarza FC Barcelony był to szczególny moment, ponieważ przez większą część turnieju musiał mierzyć się z krytyką i narastającą presją.
Po zakończenia spotkania De la Fuente nie szczędził zawodnikowi ciepłych słów. Selekcjoner odniósł się nie tylko do gola, ale także do drogi, jaką Ferran Torres przeszedł podczas całego turnieju. – Życie jest sprawiedliwe. Nagradza tych, którzy upadają, ale znajdują siłę, aby się podnieść. Ta karta została przewrócona, ale on sam ją napisał i dostał to, na co zasłużył – powiedział De la Fuente cytowany przez internetowe wydanie dziennika „AS”.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Słowa trenera nie były przypadkowe. Przed finałem napastnik Barcy znajdował się pod ostrzałem krytyki. W poprzednich spotkaniach brakowało mu skuteczności, a kibice oraz eksperci wypominali mu niewykorzystane okazje czy niecelne strzały. Mimo to selekcjoner konsekwentnie wierzył w jego możliwości.
Finał okazał się idealnym momentem na odpowiedź. Ferran Torres zdobył swojego pierwszego gola na mundialu właśnie wtedy, gdy stawka była najwyższa. Z rezerwowego, którego wielu skreślało, w ciągu kilkunastu minut stał się jednym z symboli hiszpańskiego triumfu.









