Lech Poznań rozbity w Londynie
Lech Poznań udał się do Londynu z nadzieją na sprawienie niespodzianki w starciu z Crystal Palace. Początek spotkania nie zwiastował jednak katastrofy. Chociaż gospodarze od pierwszych minut starali się przejąć kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Kolejorz również miał swoje okazje, ale zabrakło skuteczności.
Już w drugiej minucie Mikael Ishak mógł otworzyć wynik. Po płaskim dograniu z prawej strony napastnik Lecha znalazł się kilka metrów przed bramką, lecz skiksował. Kilkanaście minut później Ishak ponownie doszedł do sytuacji strzeleckiej. Tym razem po dobrym podaniu w pole karne. Szwed uderzył jednak nad poprzeczką.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Tymczasem w 10. minucie Crystal Palace objęło prowadzenie w kuriozalnych okolicznościach. Terry Yegbe wznowił grę z autu, ale podał piłkę wprost pod nogi Yeremy’ego Pino. Hiszpan bez większych problemów wbiegł w pole karne i pokonał bramkarza Lecha.
Kolejorz próbował odpowiedzieć, ale kolejne słowo należało do gospodarzy. Adam Wharton w 27. minucie dokładnie dośrodkował w pole karne, a Chris Richards wykorzystał swoją przewagę w powietrzu i strzałem głową podwyższył prowadzenie.
Problemy Lecha jeszcze pogłębiły się jeszcze przed przerwą. Pino w 33. minucie wpadł w pole karne, gdzie został sfaulowany przez Radosława Murawskiego. Sędzia bez wahania wskazał na jedenasty metr, a rzut karny na gola zamienił Jorgen Strand Larsen. Do przerwy Crystal Palace prowadziło zatem 3:0.
Po zmianie stron gospodarze nie musieli forsować tempa. Lech częściej utrzymywał się przy piłce i próbował szukać kontaktowego trafienia. Między innymi w 50. minucie Ishak uderzył zza pola karnego, ale prosto w bramkarza. Chwilę później Kolejorz przeprowadził kilka zmian, ale nie zmieniło to obrazu boiskowych wydarzeń.
Crystal Palace nadal kontrolowało sytuację. Z kolei tuż przed końcem rywalizację Eddie Nketiah ustalił wynik na 4:0. Gospodarze szybko wykorzystali tym samym grę w przewadze po czerwonej kartce dla Radosława Murawskiego za dwie żółte.









