Real Madryt z drugą porażką z rzędu
Oczywistym faworytem derbów Madrytu byli gospodarze. Real do pojedynku z Getafe przystępował jako wicelider La Liga. Królewscy mogli pochwalić się dorobkiem aż o 31 punktów lepszym niż lokalni rywale. Mimo tego goście nie zamierzali poddać się bez walki. Zwłaszcza że Alvaro Arbeloa nie mógł skorzystać z gwiazd.
Już w 11. minucie Diego Rico mógł otworzyć wynik meczu, ale Trent Alexander-Arnold popisał się ofiarną interwencją. Dwie minuty później Vinicius Junior urwał się defensywie gości, jednak przegrał pojedynek sam na sam z Davidem Sorią. W 24. minucie Soria w świetnym stylu zatrzymał Ardę Gulera.
Piętnaście minut później Getafe wyszło na prowadzenie. Thibaut Courtois nie miał żadnych szans na skuteczną interwencję – Martin Satriano wypalił zza szesnastki i zaskoczył Belga kapitalnym uderzeniem z powietrza. Asystę zanotował Mauro Arambarri. Ten wynik utrzymał się do końca pierwszej połowy.
Po zmianie stron Real podkręcił tempo, ale nie był w stanie zmusić Sorii do wysiłku. Zamiast strzałów, oglądaliśmy żółte kartki. Sędzia do 80. minuty napomniał Diego Rico, Adriana Liso, Deana Hujsena i Aureliena Tchouameniego. Przed przerwą w notesie Alejandro Muñiza Ruiza znaleźli się także Kiko Femenia i Arambarri.
W 90. minucie Soria nie popełnił błędu po uderzeniu Franco Mastantuono z ostrego kąta. Pięć minut później Argentyńczyk obejrzał bezpośrednią czerwoną kartkę za słowa, które skierował w stronę arbitra. Po chwili boisko musiał opuścić także Adrian Liso.
Real nie odrobił strat i Getafe mogło cieszyć się ze zwycięstwa na Santiago Bernabeu. Królewscy przegrali drugi mecz z rzędu (21 lutego lepsza okazała się Osasuna) i tracą cztery punkty do liderującej Barcelony. Natomiast goście dzięki wygranej mają na koncie 32 oczka i awansowali na 11. miejsce w La Liga.
Real Madryt – Getafe 0:1 (0:1)
Satriano 39′









