Szwecja chce odskoczyć, Polska musi odpowiedzieć
Reprezentacja Polski zmierzy się na wyjeździe ze Szwecją w meczu drugiej kolejki fazy zasadniczej Ligi Narodów, który może mocno wpłynąć na układ tabeli grupy 4 w dywizji B. Starcie zostanie rozegrane na Strawberry Arena w Solnie, a gospodarze przystąpią do niego z kompletem punktów. Skandynawowie na inaugurację pokonali Rumunię (2:1), natomiast Biało-czerwoni bezbramkowo zremisowali z Bośnią i Hercegowiną. Tym samym zespół Jana Urbana ma na koncie jeden punkt i znajduje się za plecami poniedziałkowego rywala. Ewentualne zwycięstwo reprezentacji Polski pozwoliłoby jej jednak szybko poprawić swoją sytuację.
Dla reprezentacji Szwecji będzie to okazja, aby wykorzystać atut własnego boiska i zrobić kolejny krok w kierunku wypracowania przewagi nad rywalami. Podopieczni Grahama Pottera nie zachwycili w starciu z Rumunią, ale potrafili kontrolować kluczowe fragmenty spotkania i ograniczyć przeciwnika do niewielkiej liczby dogodnych okazji. Ważny był również sposób, w jaki zareagowali po stracie gola. Teraz czeka ich jednak znacznie bardziej wymagający przeciwnik, a zwycięstwo nad Biało-czerwonymi pozwoliłoby gospodarzom umocnić się na pierwszym miejscu.
Szwedzi bez Isaka. Gyokeres zostaje główną bronią
Sytuacja kadrowa reprezentacji Szwecji przed spotkaniem z Polską uległa zmianie. Alexander Isak nie będzie mógł wystąpić z powodu kontuzji, co jest istotnym osłabieniem gospodarzy. Napastnik był jednym z bohaterów zwycięstwa nad Rumunią. W związku z tym jego absencja ogranicza możliwości Grahama Pottera w ofensywie. Odpowiedzialność za atak w większym stopniu spadnie teraz na Viktora Gyokeresa, który również wpisał się na listę strzelców w poprzednim spotkaniu.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Brak napastnika Liverpoolu może oznaczać także zmianę charakteru szwedzkiej ofensywy. Gyokeres pozostaje zawodnikiem, którego polscy obrońcy będą musieli pilnować ze szczególną uwagą, ale gospodarze mogą zdecydować się na inne rozłożenie akcentów w ataku. Potter będzie musiał znaleźć odpowiednie rozwiązanie, aby zrekompensować stratę jednego z najważniejszych zawodników. W kadrze pozostają jednak piłkarze mogący wykorzystać wolną przestrzeń i zwiększyć liczbę wejść z drugiej linii.
Biało-czerwoni potrzebują zdecydowanie więcej
Bezbramkowy remis z Bośnią i Hercegowiną nie był dla reprezentacji Polski początkiem, na jaki liczył Jan Urban. Biało-czerwoni mieli problemy z konstruowaniem akcji i przez większą część spotkania nie potrafili stworzyć odpowiedniej liczby sytuacji pod bramką rywala. Jeden punkt nie przekreśla oczywiście szans na korzystne zakończenie rywalizacji w grupie, ale przed wyjazdowym starciem pojawia się presja, aby szybko poprawić dorobek. Kolejne spotkanie bez zwycięstwa oznaczałoby bowiem dalsze komplikowanie sytuacji.
Problemem pozostaje także skuteczność. Polska w dwóch z ostatnich trzech meczów nie zdobyła bramki, a Robert Lewandowski nie otrzymywał wystarczającego wsparcia od partnerów z ofensywy. Kapitan pozostaje najważniejszym punktem odniesienia w polskim ataku, lecz sam nie rozwiąże wszystkich problemów zespołu. Potrzebne będą odważniejsze wejścia pomocników, większa aktywność skrzydłowych oraz szybsze przenoszenie gry pod pole karne Szwedów. Szczególnie istotna może okazać się zatem współpraca Lewandowskiego z Sebastianem Szymańskim.
Historia nie daje Polakom powodów do spokoju
Poniedziałkowy rywal nie jest dla reprezentacji Polski wygodnym przeciwnikiem. W ostatnich dziesięciu bezpośrednich spotkaniach Szwedzi wygrali aż osiem razy, podczas gdy Biało-czerwoni odnieśli w tym okresie tylko jedno zwycięstwo. Statystyki nie przesądzają oczywiście o wyniku kolejnego meczu, ale pokazują, jak trudne wyzwanie czeka ekipa prowadzoną przez Urbana. Tym bardziej że obecna Szwecja ma w ofensywie zawodników światowego formatu.
Polacy muszą jednak potraktować historię jako punkt odniesienia, a nie wyrok. Ogólnie w Lidze Narodów liczyć się będzie przede wszystkim to, jak oba zespoły zaprezentują się w konkretnym spotkaniu. Szwedzi mogą próbować wykorzystać szybkość swoich ofensywnych graczy, podczas gdy Polska prawdopodobnie będzie szukała sposobu na kontrolowanie środka pola i dostarczanie piłek Lewandowskiemu. Dużo może zależeć również od tego, która drużyna lepiej poradzi sobie z przejściem z obrony do ataku.
Urban musi znaleźć właściwe rozwiązanie
Selekcjoner reprezentacji Polski stoi przed kilkoma decyzjami dotyczącymi wyjściowego składu. W bramce przewidywany jest Marcin Bułka, natomiast przed nim powinni wystąpić Matty Cash, Jan Bednarek i Jakub Kiwior. Największą niewiadomą pozostaje lewa strona, gdzie o miejsce w podstawowej jedenastce rywalizują Tymoteusz Puchacz i Przemysław Frankowski. Ostateczny wybór będzie zależał także od przyjętego ustawienia. W środku pola spodziewani są Piotr Zieliński oraz Wiktor Nowak, mający zabezpieczać drugą linię.
W ofensywie miejsce powinien zachować Sebastian Szymański, a wsparciem dla niego będą zawodnicy ustawieni szerzej. Mogą to być tacy zawodnicy jak Michał Skóraś czy Nicola Zalewski, natomiast najbardziej wysuniętą postacią pozostanie Lewandowski. Szwedzi prawdopodobnie ponownie Viktora Gyokeresa. W defensywie gospodarzy powinni pojawić się między innymi Victor Lindelof i Carl Starfelt, a na prawej stronie możliwy jest występ Daniela Svenssona w związku z problemami Emila Holma.
Przewidywane składy:
Szwecja: Johansson – Svensson, Starfelt, Lindelöf, Stroud – Bernhardsson, Bergvall, Ayari, Karlstrom, Nygren – Gyokeres.
Polska: Bułka – Cash, Bednarek, Kiwior, Frankowski/Puchacz – Skóraś, Nowak, Zieliński, Szymański, Zalewski – Lewandowski.









