Robert Warzycha: Zakrzewski Hall? Tak powinien zadziałać PZPN! [NASZ WYWIAD]

Julian Zakrzewski Hall w ostatnim meczu MLS strzelił trzy gole, zostając najmłodszym strzelcem hat tricka w historii ligi. Kandydat do gry w reprezentacji Polski trafił w starciu z Columbus Crew, klubem, z którym od lat związany był Robert Warzycha. Goal.pl skontaktował się z byłym reprezentantem Polski, aby zapytać go o opinię na temat młodego napastnika.

Julian Zakrzewski Hall
Obserwuj nas w
Lev Radin/SIPA USA/PressFocus !!! POLAND ONLY !!! Na zdjęciu: Julian Zakrzewski Hall

Ważna misja Kuleszy

Cezary Kulesza przebywał ostatnio w USA, wykorzystując ten pobyt między innymi na spotkanie z mamą Juliana Zakrzewskiego Halla. To bardzo zdolny amerykański napastnik, którego matka jest Polką i który może wybierać między reprezentacją Polski a USA. Na jego temat wypowiadał się między innymi Jan Urban.

Szczegółowo jego historię i to jak interesował się nim PZPN opisywaliśmy już wcześniej na naszych łamach. Ostatnie gole sprawiły, że o tym piłkarzu zrobiło się bardzo głośno. W meczu z Columbus Crew (3:2) Zakrzewski strzelił trzy gole i został najmłodszym autorem hat tricka w historii MLS.

A tak się składa, że z Columbus Crew przez lata związany był Robert Warzycha. Najpierw jako piłkarz (160 meczów, 19 goli i 40 asyst w MLS), a potem jako trener (184 mecze na ławce trenerskiej w latach 2008-2013). Zapytaliśmy więc byłego reprezentanta Polski o zdanie w kwestii Zakrzewskiego Halla, który w bieżących rozgrywkach MLS zdobył 9 bramek (w 13 spotkaniach).

Trzeba o niego powalczyć

Piotr Koźmiński, goal.pl: Oglądał pan mecz New York Red Bulls – Columbus Crew? Co pan może powiedzieć o występie Zakrzewskiego Halla?

Robert Warzycha, były piłkarz m.in Górnika Zabrze, Evertonu, Honvedu, Columbus Crew, były trener Columbus Crew i Górnika Zabrze:

Oglądałem to spotkanie. Zakrzewski zrobił dobre wrażenie. Początek tego sezonu jest naprawdę imponujący w jego wykonaniu. Pamiętajmy, że mówimy o graczu, który ma tylko 18 lat. A już gra regularnie.

Bo to trzeba podkreślić: to nie tak, że błysnął w jednym meczu, strzelił bramkę, a potem grał ogony czy poszedł do drugiej drużyny. Nie, Zakrzewski gra i strzela bardzo regularnie. A to jakie nazwisko ma na koszulce sprawia, że jeszcze bardziej się nim interesuję. I to nie od dziś.

No właśnie. Bo w teorii może zagrać dla Polski.

Dlatego zainteresowałem się nim wcześniej niż zrobiło się o nim głośno. Znam go od dłuższego czasu. Znam też chłopaka, który pomagał PZPN przy wszelkich formalnościach związanych ze staraniami o niego.

To Grzesiek Osiecki, warto o nim wspomnieć. I fajnie, że ostatnio prezes Kulesza się tu pojawił, spotkał z mamą Zakrzewskiego. Powinniśmy walczyć o takich chłopaków, bo przecież naszych emigrantów, czy ich potomków jest na świecie mnóstwo. W USA też.

Do zainteresowania ze strony PZPN jeszcze dojdziemy. Ale jakiej skali to talent na pańskie oko?

Myślę, że duży. Jeszcze raz: mówimy o 18-latku, który już regularnie strzela w MLS. To trzeba docenić. Te bramki strzelone Columbus też mogły się podobać. OK, Zakrzewski nie zdobywa goli z dystansu, to raczej łowca działający w polu karnym. Ale wie jak się ustawić, jak zdobyć gola. Potrafi się zastawić, mężnieje, więc coraz trudniej go przestawić. Ma przy tym dobrą szybkość.

Julian Zakrzewski Hall
Foto: archiwum Zakrzewski Hall z nagrodą najlepszego piłkarza obu kandydatów do gry dla Polski

Ale czy to już piłkarz na pierwszą kadrę USA? Kilka tygodni temu pytałem o to Toma Bogerta, czołowego dziennikarza zajmującego się MLS. Mówił, że zdecydowanie nie. Z drugiej strony chwalił jego potencjał.

Oczywiście, że nie! Zgadzam się z opiniami, że dla Zakrzewskiego na pierwszą reprezentację USA jeszcze za wcześnie.

Miałoby jednak chodzić o to, żeby powołać go na mundial i w ten sposób zaklepąć dla kadry USA.

Jeszcze raz: według mnie zdecydowanie za wcześnie. Jest wielu innych amerykańskich piłkarzy, grających w Europie, ale i w MLS, którzą są w hierarchii wyżej od niego. I co: oni mieliby teraz wylecieć, żeby zrobić miejsce Zakrzewskiemu? Nie wierzę w to.

Idealnie byłoby powołać na czerwiec

A co powinien zrobić pana zdaniem PZPN? Był pomysł powołania go na czerwcowe mecze towarzyskie.

I ja bym tak zrobił! Jeśli chcemy o niego powalczyć, to takie gesty są potrzebne. Niech przyjedzie, pozna kadrę, atmosferę. Przecież to i tak niczego nie przesądza, bo dopiero trzy mecze o stawkę sprawiłyby, że nie mógłby już zmienić narodowych barw. No jakoś musimy się o takich piłkarzy starać.

Niektórzy mówią jednak, że nie powinniśmy. Bo urodzony poza Polską, wychowany poza krajem itd…

To nieprzyzwoite tak mówić! Emigranci i ich potomkowie też mają prawo czuć się Polakami. Mam wnuka, gra w piłkę, ma na koszulce Warzycha. I co? Ktoś mi zabroni marzyć, aby kiedyś zagrał dla Polski? Ktoś jest pewny, że tacy ludzie jak ja nie tęsknią za Polską, tylko że los ich rzucił gdzie indziej? Ja bym Zakrzewskiego powołał. Skoro mówił, że pozostawia kwestię wyboru kadry otwartą, to można przecież sprawdzić, czy nie rzuca słów na wiatr.

Ale naprawdę wierzy pan, że mógłby zagrać dla nas? Dużo mocniej jest jednak związany z USA.

To trudny temat. Tak jak powiedział jego trener, Bob Bradley, niech idzie za głosem serca. Ciekawym wątkiem jest natomiast to, gdzie będzie grał jeśli chodzi o klub. Bo jeśli przeniesie się do Europy…

To wtedy będzie miał bliżej do polskiej kadry?

W jakimś sensie być może tak. Zobaczymy jak szybko to nastąpi, ale wydaje mi się, że taka będzie jego droga. Red Bull ma przecież różne projekty piłkarskie. Choćby Salzburg, bo na Lipsk to dla niego za wcześnie. Właśnie Salzburg byłby dobrą destynacją dla niego, bo przecież pamiętamy, że stamtąd wychodzą dobrzy napastnicy. I teraz wyobraźmy sobie, że on idzie do tego Salzburga, strzela dużo goli, a PZPN nic by nie robił w jego sprawie…

Lewandowski pobudziłby polonię

A skoro o napastnikach rozmawiamy. Co pan myśli o pomyśle Chicago Fire, aby ściągnąć Roberta Lewandowskiego?

Mamy tu dwie perspektywy. Chicago Fire i Roberta. Dla klubu byłaby to super sprawa ściągnąć. Dla tutejszej polonii też. Od wielu lat mówiłem kolejnym trenerom, dyrektorom czy prezesom Chicago Fire, że powinni sięgnąć po 1-2 mocne polskie nazwiska, aby znów pobudzić polonię, która po takim transferze na pewno mocno by się z klubem identyfikowała. Jest jednak jeszcze kwestia samego Roberta.

Co pan ma na myśli?

Czy Robert da się przekonać do klubu, do Chicago. To bardzo specyficzne miasto, ze specyficznym klimatem. Tu mocno wieje, stąd nazwa „wietrzne miasto”. Pod względem pogodowym jest zupełnie inaczej niż w Barcelonie. Natomiast co do finansów, to z kolei Arabia Saudyjska na pewno może mu zaoferować dużo, dużo więcej. Ale fajnie byłoby mieć tutaj takiego gracza. To byłoby super dla Chicago Fire i całej MLS.

A pod względem sportowym? Lewy miałby szansę coś z nimi wygrać?

Przez wiele lat Chicago Fire miało słabych trenerów, nie trafiało też z transferami. Sprowadzono tu wielu Latynosów, którzy się nie sprawdzali. Ale ostatnio jest już trochę lepiej.

Trafił tu były szkoleniowiec kadry USA, Gregg Berhalter, transfery też się poprawiły. Wcześniej grali na obiekcie położonym na uboczu, ale potem wrócili na stadion znajdujący się bliżej centrum.

W ostatnim sezonie, po długich latach przerwy, załapali się już do play off. Być może te najgorsze lata już za nimi. Lewandowski na pewno tchnąłby w ten projekt nowy oddech.

POLECAMY TAKŻE