Debiut Lewandowskiego odłożony. Polak wyjaśnił, co wydarzyło się przed meczem
Robert Lewandowski tego lata rozpoczął nowy rozdział swojej kariery. Kapitan reprezentacji Polski zdecydował się na transfer do Chicago Fire i podpisał dwuletni kontrakt z klubem występującym w Major League Soccer. Kibice Strażaków z ogromnym zainteresowaniem czekają na pierwszy występ 37-letniego napastnika. Jednak na debiut trzeba będzie jeszcze poczekać.
Lewandowski w nocy z czwartku na piątek czasu polskiego miał po raz pierwszy pojawić się na boisku w barwach Chicago Fire. Spotkanie przeciwko Vancouver Whitecaps miało być wyjątkowym wydarzeniem dla miejscowych kibiców, którzy liczyli również na pojedynek dwóch byłych zawodników Bayernu Monachium.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Rywalizacja Lewandowskiego z Thomasem Mullerem była jednym z najbardziej wyczekiwanych elementów tego spotkania. Powodem przełożenia spotkania była bardzo zła jakość powietrza. Pożary w Kanadzie spowodowały, że gęsty dym dotarł również nad część Stanów Zjednoczonych.
Organizatorzy uznali, że rozegranie meczu w takich warunkach byłoby niebezpieczne dla zawodników oraz kibiców. Sam Lewandowski opowiedział o sytuacji w rozmowie z „WP SportoweFakty”. – Ćwiczyliśmy naprawdę mocno, wewnątrz ośrodka, ze względu na pogodę. Czuję to w każdym mięśniu, ale lubię się tak porządnie zmęczyć – oznajmił Lewandowski.
– Gra przy takim powietrzu była niemożliwa. Zapach dymu jest bardzo intensywny, do tego pogorszył widoczność – dodał. – Dla mnie to też dodatkowy czas, by potrenować z zespołem – stwierdził. Kolejne spotkanie Strażacy rozegrają w nocy z środy na czwartek, kiedy zmierzą się z Interem Miami.








