Bednarek przyzwoicie, Kiwior słabiej. Kolejna wygrana Porto
FC Porto nie zatrzymuje się w drodze po drugi z rzędu mistrzowski tytuł. Podopieczni Francesco Farioliego mają na swoim koncie już pięć spotkań w lidze. We wszystkich udało im się odnieść zwycięstwo, więc naturalnie zajmują 1. miejsce w tabeli z dorobkiem piętnastu punktów. W starciu z Moreirense pierwszy raz w tym sezonie stracili bramkę. Wcześniej za każdym razem zachowywali czyste konto. Jedną z bramek dla Smoków strzelił Jan Bednarek.
Na boisku oprócz niego mogliśmy oglądać także drugiego reprezentanta Polski – Jakuba Kiwiora. Poza kadrą meczową znalazł się Oskar Pietuszewski, który jest w końcowej fazie powrotu do zdrowia po kontuzji, jakiej doznał w okresie przygotowawczym. W przyszłym tygodniu powinien już być gotowy.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Duet środkowych obrońców nie zagrał wybitnie. Co prawda, Bednarek strzelił gola, który dał sygnał do ataku, ale stracona bramka po części została zapisana na jego konto. Z kolei Kiwior był niepewny w porównaniu do poprzednich spotkań. Co więcej, popełnił błąd, który mógł skończyć się stratą bramki.
– Przy bramce Moreirense zabrakło mu nieco zdecydowania przy próbie wybicia piłki. Poza tym był skoncentrowany i nadal pozostaje niezwykle groźny przy stałych fragmentach gry. Otworzył swój dorobek bramkowy w tym sezonie, doprowadzając do remisu 1:1 po wzorowym uderzeniu głową – ocenił występ Bednarka serwis A Bola.
– Był mniej pewny niż jego partner ze środka obrony, a zarazem rodak. W 83. minucie nieco ułatwił zadanie rywalowi, przepuszczając piłkę między nogami. Chwila nadmiernej pewności siebie napędziła stracha Diogo Coście – piszą Portugalczycy o grze Jakuba Kiwiora.









