Odważniejsze powołania
W ostatnim czasie przez media społecznościowe przetoczyła się spora dyskusja na temat powołań do młodzieżowych reprezentacji Polski. Ogłoszono bowiem właśnie, że Wojciech Mońka oraz Bartosz Mazurek marcowe zgrupowanie spędzą w kadrze do lat 19. Dla sporej części kibiców oraz dziennikarzy takie decyzje są niezrozumiałe, gdyż obaj ci piłkarze w ostatnim czasie są czołowymi postaciami swoich klubów i absolutnie wyróżniają się w PKO Ekstraklasie, a tak, jak w przypadku tego drugiego, także w Lidze Konferencji Europy.
Nie ma więc wątpliwości, że mówimy o zawodnikach, którzy osiągnęli już pewien poziom, który z całą pewnością predysponuje ich chociażby do gry w kadrze do lat 21, która jest przecież bezpośrednim zapleczem pierwszej reprezentacji. Problem wydaje się jednak szerszy i wybiega poza te dwa wspominane wyżej nazwiska. Kwestia fundamentalna dotyczy bowiem tego, jak wprowadzać młodych zawodników, którzy już pokazali, że na boisku nie są juniorami?
Można to prześledzić na przykładzie Oskara Pietuszewskiego, którego Jan Urban nie powołał na ostatnie mecze, choć już wtedy był graczem, który w PKO Ekstraklasie się wyróżniał. Oczywiście, nie chodzi o to, że jeśli ktoś – mówiąc kolokwialnie – dwa razy prosto kopnie piłkę, to od razu ma trafiać do kadry. Niemniej nie można też wstrzymywać rozwoju graczy, którzy umiejętnościami są już znacznie wyżej i powoływać ich do młodszych roczników młodzieżówki.
Wracając do temu Mazurka i Mońki, gdy prześledzić powołania innych graczy do U-19, to wyjdzie na to, że obaj są jedynymi piłkarzami w tym zespole, którzy regularnie grają na poziomie PKO Ekstraklasy i Ligi Konferencji Europy. Pozostali to piłkarze chociażby z Betclic 1. ligi czy Betclic 2. ligi. Czy więc sam ten fakt, że regularnie wychodzą w pierwszym składzie na najważniejsze mecze o mistrzostwo kraju i europejskich pucharów, a do tego grają na wysokim poziomie, nie jest wystarczającym powodem do tego, aby docenić zawodnika i powołać go przynajmniej do kadry wyżej, a de facto do U-21?
No właśnie. Gdy zastanowić się nad korzyścią z takiego czasu spędzonego na U-19 dla tego typu zawodników, to – z całym szacunkiem do tej młodzieżówki – należy raczej dojść do wniosku, że niewiele to da. Wręcz przeciwnie do wyższych roczników, gdzie chociażby przez samą rywalizację z lepszymi zawodnikami oraz „dotknięcie” tego poziomu, może wiele dać. Mówiąc więc wprost, można by działać szybciej i bardziej odważnie w tego typu powołaniach. Bo pewnie gdyby Yamal był Polakiem, to nadal występowałby w którejś z młodzieżówek.
Zobacz także: Barcelona zdecydowała ws. Lewandowskiego. Zapowiedział to sam Laporta








