Jarosław Królewski jasno o karze dla Siemieńca
Jarosław Królewski nie zamierza łagodzić oceny zachowania szkoleniowca Jagiellonii Białystok. Właściciel i prezes Wisły Kraków uważa, że sprawa powinna zostać potraktowana stanowczo przez odpowiednie organy. Jego zdaniem nie można usprawiedliwiać takich zachowań okolicznościami ani szukać dla nich dodatkowego kontekstu.
– To myślenie z innej epoki, że sędzia ma ostrzegać trenera jednej drużyny. Mam nadzieję, że skończy się największą możliwą karą! Przestańmy tworzyć słabe jednostki, które święcą tylko wtedy, jak jest dobrze. Nie róbmy teraz ofiar, jeśli ktoś jest winny sam sobie tej konkretnej sytuacji – powiedział Królewski na antenie Kanału Sportowego.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Prezes Wisły zwrócił również uwagę na odpowiedzialność osób z otoczenia Jagiellonii. – Dzisiaj można zdjąć odpowiedzialność z każdego przez kontekst, sytuację etc. Przestańmy tak robić. Wiem, że kibice czy właściciele Jagiellonii wiedzieli o tym, więc to też świadczy o nich. Ja wierzę Komisji, więc też liczę na ich uczciwość, a nie najmniejsze kary dla trenera Siemieńca – dodał Królewski.
Cała sprawa dotyczy wydarzeń z końcówki poprzedniego sezonu. Według ustaleń dziennikarzy WP SportoweFakty Szymona Jadczaka i Dariusza Farona trener ekipy z Białęgostoku kontaktował się z sędzią liniowym Arkadiuszem Wójcikiem, prosząc o wcześniejsze ostrzeganie go przed możliwością ukarania żółtą kartką zawodników zagrożonych pauzą.
Sprawa trafiła do PZPN. Sam Siemieniec przyznał przed kamerami CANAL+, że popełnił błąd i zapewnił, że nie powtórzy już podobnego zachowania. Na ostateczną decyzję w sprawie ewentualnej kary dla trenera Jagiellonii trzeba jednak poczekać.









