Jesus Imaz: Z Jagiellonią chciałbym wygrać jeszcze to! [NASZ WYWIAD]

Choć Jesus Imaz nie zakończył jeszcze kariery, to już przeszedł do historii polskiego futbolu jako najlepszy strzelec obcokrajowiec w dziejach Ekstraklasy. W rozmowie z goal.pl Hiszpan wraca do tego wyjątkowego momentu, ocenia obecny sezon Jagiellonii, ale wybiega też w przyszłość.

Jesus Imaz
Obserwuj nas w
fot. ZUMA Press Inc / Alamy Na zdjęciu: Jesus Imaz

Hiszpańska ikona na Podlasiu

Niedawny mecz z Arką Gdynia był dla Jesusa Imaza szczególny. Hiszpan zdobył dwa gole, zostając dzięki temu samodzielnym najlepszym strzelcem obcokrajowcem w historii Ekstraklasy. A na tym przecież nie koniec, bo piłkarz Jagiellonii nie planuje rychłego zakończenia kariery.

Ostatnie dni to jednak nie tylko radość z historycznych trafień, ale i złość po porażce w bardzo ważnym starciu z Górnikiem Zabrze. Jak Imaz ocenia ten ostatni mecz? Jak długo zamierza grać? Jakiego sukcesu z Jagiellonią mu jeszcze brakuje? O tym jeden z najlepszych graczy Ekstraklasy opowiedział w rozmowie z goal.pl.

Piotr Koźmiński, goal.pl: Wróćmy jeszcze na chwilę do bolesnych wspomnień. Co się stało w piątek?

Jesus Imaz: To prawda, wspomnienia z tego meczu są bolesne. Ciężko odżałować to, co się stało w ostatnich sekundach. Mecz był bardzo wyrównany. Owszem, bramka dla rywali mocno wytrąciła nas z rytmu, ale w końcu udało się wyrównać.

Kiedy wydawało się, że możemy jeszcze pójść po drugiego gola, wydarzyło się to… Rzut karny dla rywala, świetne jego wykonanie i po wszystkim. Boli, bo ten punkt, którego byliśmy tak blisko, bardzo by nam się przydał.

Tak szczerze: miałeś nadzieję, że Janicki nie trafi, czy raczej już przed strzałem byłeś pogodzony, że będzie 1:2?

Oczywiście, wszyscy w Jagiellonii liczyliśmy na to, że nie trafi, że Abramowicz obroni. No ale strzelił perfekcyjnie. To było super wykonanie.

Sukcesem będzie miejsce pucharowe

Do końca sezonu zostały cztery kolejki. Co uznasz za sukces Jagiellonii?

Miejsce dające występy w pucharach. Niestety, ta druga runda nie idzie nam tak dobrze jak pierwsza. Długo pokazywaliśmy, że możemy grać dobrze i w Ekstraklasie, i w pucharach. Potem zrobiło się jednak pod górkę. Gdzieś mi mignęło, że w ostatnich 19 meczach zdobyliśmy 24 punkty. To mało jak na nas.

 O mistrzostwie już raczej nie myślicie? Do Lecha tracicie sześć punktów. 

Będziemy walczyć do końca, ale wiadomo jak teraz wygląda tabela. Lech musiałby się dwa razy potknąć, a my musielibyśmy wygrać wszystkie pozostałe mecze. Oczywiście, będziemy próbować, natomiast fakty są oczywiste: teraz faworytem do mistrzostwa jest Lech.

Jeśli je zdobędzie, to uznasz, że w pełni zasłużenie?

Jeśli wygra ligę, to tak. To bardzo dobry zespół, który ma szeroką kadrę. Czasem jest tak, że ten kto wchodzi w trakcie gry w Lechu, to wcale nie jest gorszy od tego, który mecz zaczął. Złapali bardzo dobrą formę na wiosnę i efekty tego widać w tabeli.

Ali Gholizadeh
Mikołaj Barbanell/Alamy/ Ali Gholizadeh to jeden z ulubionych piłkarzy Jesusa Imaza

Ulubiony piłkarz Lecha? Gholizadeh

Masz tam ulubionego gracza?

Tak. Aliego Gholizadeha. Super piłkarz, poziomem nieraz przerastający innych w lidze.

Latem kończy mu się kontrakt. To może spróbujecie…?

Ściągnąć go do Białegostoku? To raczej niewykonalne (śmiech).

Ostatni mecz akurat nie przyniósł ci powodów do radości, ale miałeś takie powody po starciu z Arką. Co to dla ciebie oznacza, że zostałeś najlepszym cudzoziemskim strzelcem w historii polskiej ligi?

Traktuję to jako wielkie osiągnięcie. Coś, co zostanie ze mną na zawsze. To nagroda za wiele lat pracy, za to ile poświęciłem i jak mocno zawsze się starałem. Ale 110 goli to wcale nie koniec. Dopóki będę grał w Polsce, będę starał się ten rekord maksymalnie śrubować.

A wiesz ile goli ma najlepszy strzelec w historii ligi?

Nie jestem pewien. Ponad 200?

Nie. 186.

To i tak bardzo dużo. Nie wiem ile ja jeszcze strzelę, ale mam nadzieję, że tych bramek będzie sporo. Czuję się fizycznie bardzo dobrze, nie planuję zakończenie kariery, więc okazji do powiększenia tego dorobku  nie zabraknie.

No wlaśnie. Wyobrażasz sobie grę do 40-tki?

W tym momencie ciężko mi jeszcze powiedzieć. Dopóki ciało będzie “posłuszne”, dopóki będę miał motywację, to będę grał. Dopiero gdy poczuję,że jedno lub drugie już nie jest na takim poziomie jak bym chciał, to wtedy powiem dość.

Na razie jednak nie narzekam. Ani na przygotowanie fizyczne, ani na sferę mentalną. Żona pomaga mi w wielu aspektach, podobnie jak syn Nico. Zwłaszcza, gdy zdarzają się słabsze dni, ich obecność jest dla mnie nieoceniona. To wszysko sprawia, że jestem szczęśliwy i wciąż bardzo cieszę się grą.

Brakuje już tylko Pucharu Polski

Co byś jeszcze chciał osiągnąć z Jagiellonią?

Mam jeszcze jeden cel z klubem, który miałem nadzieję zrealizować właśnie w tym sezonie. To wygranie Pucharu Polski. Byłem już z Jagiellonią mistrzem Polski, grałem w europejskich pucharach, wygrałem Superpuchar, ale do kolekcji brakuje mi właśnie Pucharu Polski. W przyszłym sezonie znów spróbujemy.

Teraz jesteś legendą klubu. A był taki moment, w którym z jakiegoś powodu byłeś bliski odejścia z Jagiellonii?

Tak, raz tak było. Za trenera Petewa. Nie układało to się wtedy po mojej myśli i nawet powiedziałem ówczesnej pani prezes, Agnieszce, że chciałbym odejść. Sugerowała jednak, żebym nie spieszył się z taką decyzją i na końcu okazało się, że miała rację.

Jean-Pierre Nsame mówił mi niedawno, że odrzucił ofertę z Arabii Saudyjskiej opiewającą na 4 mln euro. Ty też miałeś propozycje z tamtych kierunków. Możesz powiedzieć jakie to były pieniądze? Doszliście w ogóle do takiego punktu?

Nie, bo Jagiellonia nie chciała wtedy słyszeć o moim odejściu. To było za prezesury Cezarego Kuleszy. Wiem, że arabski klub był mocno zainteresowany, ale Jagiellonia nie wyraziła zgody. A że miałem kontrakt, to nie mogłem bezpośrednio rozmawiać o ewentualnych pieniądzach w innym klubie.

Pierogi, zupy i schabowy

Wsiąkłeś w Polskę na tyle, żeby polubić polskie jedzenie?

Na pewno próbowałem je wiele razy. Pierogi, zupy, czy schabowy. Doskonale wiem jak smakują.

A “słynny” Duch Puszczy?

Nie, nie próbowałem. Podobno jest bardzo ostry. Ale może po jakimś sukcesie, po sezonie, w końcu spróbuję (śmiech).

Po tych kilku latach w Polsce najbardziej lubisz…?

Lato (śmiech), I odwrotnie: do zimy wciąż ciężko się przyzwyczaić. Ale lato w Polsce potrafi być naprawdę fajne. Lubię te miesiące, bo ludzie wtedy, jak w mojej Hiszpanii, spędzają dużo czasu na zewnątrz. Na przykład na rynku w Białymstoku jest ich wtedy bardzo dużo. To moja ulubiona pora roku.

Czytałem, że po zakończeniu kariery nie wykluczasz pracy trenera. To prawda?

To jedna z opcji, które biorę pod uwagę. Ale będę musiał sprawdzić, czy to dla mnie. Najpierw chciałbym zostać drugim trenerem, przyjrzeć się temu z tej strony, sprawdzić jak będą wyglądały moje relacje z piłkarzami. A dopiero potem, ewentualnie, myśleć o byciu pierwszym szkoleniowcem.

Taras Romanczuk
Sipa US / Alamy/ Taras Romanczuk to jeden z piłkarzy od których Imaz rozpoczynałby ustalanie składu

Ale przyjmijmy na moment, że jesteś trenerem obecnej Jagiellonii. Od kogo zacząłbyś wybór składu? Kto byłby twoim faworytem? I nie możesz wybrać sam siebie.

Taras, Pululu, Vital, Abramowicz. Uważam, że w każdej formacji powinien być lider. Zaczynałbym więc  od tych czterech.

Jagiellonia wysłała niedawno w świat Oskara Pietuszewskiego. Jesteś zaskoczony, że tak szybko przebił się w Porto? Bo wielu z nas tak…

Oskar ma duży talent i po prostu szybko go pokazuje. Ciężko powiedzieć, czy jestem zaskoczony tym, że tak dużo tam gra, ale wiedziałem przecież co potrafi. Szybki, zdecydowany, dobry w grze 1:1, pewny swoich umiejętności… Nie jest więc niespodzianką dla mnie, że dobrze sobie radzi.

Mazurek i Zalewski też mogą zajść daleko

Już pojawiają się plotki, że jeszcze większe kluby go obserwują. Myślisz, że to talent o takiej skali?

Myślę, że powinien pograć na bardzo dobrym poziomie przez kilka sezonów. Ustabilizować formę, okrzepnąć. I wtedy będziemy mogli mówić o jeszcze większym kroku w jego karierze.

Jagiellonia ma teraz dwie inne “perełki’ Mazurka i Zalewskiego. A ich jak oceniasz?

Wysoko. Utalentowani gracze. Jeśli Jagiellonia dalej będzie pomagała im się rozwijać, a oni wykorzystają szansę, to też mogą zajść daleko. Bo talent mają obaj niewątpliwy.

POLECAMY TAKŻE