Erik Prekop bohaterem wielkiego hitu
Górnik Zabrze długo musiał gonić wynik. Lech Poznań prowadził po pierwszej połowie, a gospodarze mieli problem ze znalezieniem sposobu na sforsowanie defensywy mistrza Polski. Wszystko zmieniło się po wejściu Erika Prekopa i Sondre Lisetha.
– Mieliśmy kilka wskazówek taktycznych. Trener powiedział nam, co mamy robić na boisku. Myślę, że dobrze to zrealizowaliśmy. Muszę też powiedzieć: brawo dla Sondre, bo zagrał dzisiaj super mecz – usłyszał Goal.pl od słowackiego napastnika.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Prekop potrzebował zaledwie kilkunastu minut, aby z zawodnika wchodzącego z ławki stać się najważniejszą postacią spotkania. Najpierw doprowadził do wyrównania, a chwilę później po raz drugi trafił do siatki, dając wicemistrzowi Polski prowadzenie. Oba gole były efektem dobrej obecności w polu karnym i właściwego wykorzystania dośrodkowań.
Prekop nie chciał jednak budować narracji wyłącznie wokół własnego występu. Kiedy padło pytanie o znaczenie dwóch bramek, odpowiedź była krótka i wymowna. – Przede wszystkim trzy punkty są ważne dla mnie – przyznał bez chwili zastanowienia.
Po drugim trafieniu napastnik nie krył emocji. Ściągnął koszulkę, a swoją radością pokazał, jak wiele znaczyło dla niego odwrócenie losów spotkania. Stawka była zresztą szczególna, ponieważ zwycięstwo mogło wywindować Górnika na pierwsze miejsce w tabeli. – Wiedzieliśmy, że jeśli wygramy, możemy być pierwsi w tabeli. W polskiej Ekstraklasie nigdy nie wiadomo, co się wydarzy, a każdy punkt jest bardzo ważny. Dlatego była taka reakcja – tłumaczył zawodnik.
Napastnik potrzebuje serwisu
Dwa gole mogą być dla Prekopa ważnym impulsem na kolejne tygodnie, ale sam zawodnik zwraca uwagę na coś innego. Jego zdaniem napastnik jest zależny od pracy całego zespołu. Nie inaczej było przeciwko Lechowi.
– Zobaczymy, czy te gole pomogą, czy nie. Teraz czuję się bardzo dobrze. Muszę jednak powiedzieć, że napastnik potrzebuje serwisu, potrzebuje piłek w pole karne. Chciałbym jednocześnie podkreślić, jak świetnie pracują Erik Janża czy Kacper Urbański. To ważne, bo napastnik nie zrobi wszystkiego sam. Nie zdobędzie bramki bez pomocy kolegów. My gramy jako jedna drużyna. Górnik gra bardzo zespołowo – powiedział Prekop
Erik Prekop po zdobyciu dwóch bramek dla @GornikZabrzeSSA w meczu z @LechPoznan 🎙️
— Luka Pawlik 🇵🇱 🇮🇹 (@LukaPawlik) September 13, 2026
„Napastnik potrzebuje serwisu, potrzebuje piłek w pole karne. Nie zdobędzie bramki bez pomocy kolegów. My gramy jako jedna drużyna. Górnik gra bardzo zespołowo” 🗣️#Ekstraklasa #GÓRLPO… pic.twitter.com/WogUEbf6GI
Słowak zwrócił również uwagę, że jego osobiste statystyki nie są dla niego najważniejsze. – Dla nas najważniejsze jest to, że wygrywamy. Tak jak mówiłem na początku sezonu: jeśli będziemy pierwsi, a ja będę miał zero goli, to też będę spokojny – podkreślił Prekop.
To podejście dobrze pokazuje sposób, w jaki Słowak patrzy na sytuację Górnika. Zabrzanie po zwycięstwie nad mistrzem Polski znaleźli się w gronie drużyn nadających ton rywalizacji w PKO BP Ekstraklasie, ale Prekop daleki jest od składania wielkich deklaracji.
– O co walczymy? Ciężko mi powiedzieć. Zobaczymy, co będzie na końcu. To pytanie raczej do kogoś innego, nie do mnie. My skupiamy się na każdym kolejny spotkaniu i sam jestem ciekawy, co będzie na koniec sezonu – przyznał 28-latek. – Czy zadowoli nas na przykład piąte miejsce? Co to za pytanie? – rzucił natychmiast. Prekop jednak po chwili doprecyzował swoją wypowiedź. – Nie wiem, czy będziemy na piątym czy szóstym miejscu. Nie wiem, co będzie. Mogę jednak powiedzieć jedno: zawodnicy w szatni i cały zespół nie chcą być na piątym miejscu i mierzymy wyżej – rzekł wprost.
Górnik nie chce się zatrzymywać
Wszyscy w klubie z Zabrza doskonale wiedzą, że rywalizacja o najwyższe cele będzie wymagała regularnego punktowania. Tym bardziej że główni konkurenci będą dzielić ligowe obowiązki z europejskimi pucharami. Prekop przyznał, że może to być dla Górnika pewnego rodzaju przewaga, ale nie traktuje jej jako gwarancji sukcesu.
– Może to być dla nas handicap, ale nie musi. Te zespoły mają dużo zawodników i myślę, że jeszcze przed sezonem były przygotowane na taką sytuację – zauważył zawodnik.
Górnik Zabrze powinien realnie myśleć o walce o mistrzostwo Polski?
- Tak, zdecydowanie
- Jeszcze za wcześnie
- Może powalczyć o podium
- Nie ma na to wystarczającej jakości
0 Votes
Słowak został również zapytany o nowego skrzydłowego, którego Górnik niedawno ogłosił. Klub wzmocnił Zeidane Inoussa. Prekop przyznał, że nie zna jeszcze zawodnika osobiście, ale doskonale rozumie, dlaczego klub zdecydował się na taki ruch.
– Mówię to ogólnie, bo niektórzy ludzie myślą, że napastnik sam strzeli 20 goli w sezonie. Do tego potrzebny jest cały zespół. Nie dotyczy to tylko mnie, Sondre czy Janisa. Każdy napastnik na świecie potrzebuje serwisu. Jeśli go nie ma, samemu jest bardzo trudno strzelać gole. Mamy nowego skrzydłowego. Osobiście go nie znam, ale myślę, że zarząd i trenerzy dobrze wiedzą, co robią. Na pewno przychodzi tutaj jakość i konkurencja – stwierdził piłkarz.
Prekop o mistrzostwie Polski. Tutaj postawił granicę
W rozmowie nie zabrakło również tematu mistrzostwa Polski. Górnik ostatni raz sięgnął po tytuł w 1988 roku. Prekop próbował nawet żartować, że było to 20 lat temu, ale szybko został poprawiony. Później nie chciał jednak zbyt długo rozwijać tego wątku.
– To jest bardzo ważny temat, ale ja nie lubię o tym mówić, bo do tego jeszcze bardzo daleka droga. Musimy teraz przygotować się do meczu z Koroną. Myślę, że jakość w Górniku i w naszej drużynie jest bardzo duża – powiedział słowacki napastnik.
Górnik nie ma czasu na długie świętowanie. Zabrzan w najbliższym czasie czekają mecze z Koroną Kielce oraz Motorem Lublin. Tym samym dla Prekopa będzie to doskonała okazja, aby pójść za ciosem i poprawić swój bilans po znakomitym występie przeciwko Kolejorzowi.









