Górnik Zabrze czeka na Milika
Arkadiusz Milik uporał się z problemami zdrowotnymi i pierwszy raz od dawna przepracował cały okres przygotowawczy. Z Włoch płynęły doniesienia, że Luciano Spalletti jest zadowolony z jego formy. Tym bardziej zdziwiła informacja, że 32-latek został skreślony przez Juventus z listy zawodników uprawnionych do gry w Serie A i Lidze Europy. Decyzja zapadła po zamknięciu letniego okna transferowego.
W efekcie Milik został na lodzie. Nie mógł zmienić klubu, a przez to do stycznia nie będzie regularnie grał. Latem toczyła się dyskusja na temat ewentualnego powrotu do Górnika Zabrze. Do wielkiego powrotu nie doszło, ale nie oznacza to, że jest to scenariusz niemożliwy.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Łukasz Milik, a więc dyrektor sportowy Górnika Zabrze, a prywatnie brat piłkarza był gościem Kanału Sportowego. Ujawnił, że klub czeka na piłkarza, ale ostateczna decyzja należy do reprezentanta Polski.
– Arek po dwóch latach niegrania liczył na to, że wreszcie zagra i trener też jakoś tam obdarzył go zaufaniem, bo jak grał w sparingach, to oznaczało, że gdzieś był w kręgu zainteresowań. Arek sygnały miał, że może się różnie ta sytuacja potoczyć – powiedział Łukasz Milik w Kanale Sportowym.
– Z drugiej strony, no Arek został tutaj w tym wszystkim też pokrzywdzony, że klub też tak, a nie inaczej zareagował. Jakby powiedzieli to parę dni wcześniej, to może Arek by na pewno jakiś klub sobie znalazł, tak? – kontynuował.
– Miałby trochę więcej czasu na namysł, a tak naprawdę został pod ścianą podstawiony i koniec. Arek może też więcej teraz popracować nad przygotowaniem, znowu wrócić do tej lepszej dyspozycji, jeszcze się powzmacniać te parę miesięcy być w tym treningu, ale oczywiście nic nie zastąpi mu meczu i tego na pewno najbardziej będzie Arkowi brakować – dodał dyrektor sportowy Górnika Zabrze.
– Na ile realna jest gra Arka Milika w Górniku Zabrze? Ciężko powiedzieć. Musi przyjść czas, odpowiednia decyzja, odpowiedni moment. Tak samo było z Lukasem Podolskim. My na Arka jesteśmy otwarci, czekamy na niego – przyznał.









