GKS Katowice wrócił na zwycięski szlak
GKS Katowice i Cracovia to dwie drużyny, które przystępowały do bezpośredniego starcia z jasnym celem, aby przełamać złą passę. Ślązacy mieli za sobą dwie porażki z rzędu, najpierw z Zagłębiem Lubin (1:2), a następnie z Piastem Gliwice (0:3). Z kolei ekipa Bartosza Grzelaka, uwzględniając również spotkanie w STS Pucharze Polski, zanotowała cztery kolejne przegrane. Rywalizacja zapowiadała się zatem niezwykle interesująco.
W pierwszych trzech kwadransach więcej klarownych sytuacji stworzyli sobie podopieczni Rafała Góraka. GieKSa oddała dziewięć strzałów, a po trzech z nich gospodarze byli naprawdę blisko objęcia prowadzenia. Sygnał do ataku już w siódmej minucie dał Bartosz Nowak. Pomocnik zdecydował się na uderzenie sprzed pola karnego, ale piłka po jego próbie zatrzymała się na poprzeczce i sprawiła, że aż całą bramka się zatrzęsła.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Kolejną świetną okazję Katowiczanie wypracowali w 35. minucie. W roli głównej wystąpił wówczas Mateusz Wdowiak. Były zawodnik Cracovii oddał niesygnalizowany strzał z okolic narożnika pola karnego, jednak piłka po jego uderzeniu trafiła jedynie w słupek.
Gospodarze nie zamierzali jednak zwalniać tempa. Tuż przed przerwą do głosu doszedł jeszcze Lukas Klemenz, który również znalazł sposób na stworzenie zagrożenia pod bramką Cracovii. Jego strzał także zatrzymał się jednak na słupku.
Ostatecznie żadnej ze stron nie udało się przed przerwą skierować piłki do siatki. Z bezbramkowego remisu zdecydowanie mniej zadowoleni mogli być gospodarze, którzy stworzyli sobie kilka naprawdę dobrych okazji, notując trafienia w obramowanie bramki rywali. Mimo braku goli pierwsza połowa dostarczyła sporo emocji i była dobrym prognostykiem przed drugą częścią spotkania.
Katowicka twierdza wciąż nie zdobyta
Po zmianie stron worek z bramkami został rozwiązany błyskawicznie. Już w 46. minucie, nieco niespodziewanie dla wielu postronnych obserwatorów, Martin Minczew wyprowadził Cracovię na prowadzenie. Zawodnik ekipy z Krakowa oddał pierwszy celny strzał swojej drużyny w tym spotkaniu i od razu dał jej upragnionego gola. Dla bułgarskiego piłkarza było to drugie trafienie w tej kampanii.
Radość w szeregach Krakowian nie trwała jednak długo. Do wyrównania w 53. minucie doprowadził Bartosz Nowak. Ofensywny zawodnik GieKSy wykorzystał rzut karny podyktowany po analizie VAR, gdy sędziowie dopatrzyli się zagrania ręką jednego z zawodników Cracovii. Na jednym trafieniu Katowiczanie nie zamierzali jednak poprzestać.
Wdowiak w 62. minucie poprawił skuteczność względem tego, co prezentował w pierwszej połowie. Po centrze Marcina Wasielewskiego wykorzystał zamieszanie pod bramką Sebastiana Madejskiego i z bliskiej odległości skierował piłkę do siatki. 30-latek zdobył tym samym swoją pierwszą bramkę w tej kampanii PKO BP Ekstraklasy.
Tymczasem w 72. minucie Sayfallah Ltaief wykorzystał dośrodkowanie z boku boiska i celnym uderzeniem głową zmusił do kapitulacji Gabriela Kobylaka. Niemniej w 90. minucie ostatnie słowo należało do Ilji Szkurina. Białorusin zdobył bramkę na wagę czwartej wygranej GieKSy w tej kampanii. Jednocześnie ekipa Góraka pogłębiła kryzys Pasów i sama wróciła na zwycięski szlak, przedłużając passę bez przegranej u siebie.
GKS Katowice – Cracovia 3:2 (0:0)
0:1 Martin Minczew 46′
1:1 Bartosz Nowak 53′ (k.)
2:1 Mateusz Wdowiak 62′
2:2 Syafallah Ltayief 72′
3:2 Ilja Szkurin 90′








