REKLAMA
REKLAMA

Son z popisowym występem, Tottenham z trzema punktami

dodał: Łukasz Pawlik  |  źródło: Anglia.goal.pl  |  20.09.2020 14:54
Son z popisowym występem, Tottenham z trzema punktami

Heung-min Son  |  fot. Grzegorz Wajda

Nowy profil goal.pl na Facebooku!
Tottenham Hostpur w meczu drugiej kolejki angielskiej angielskiej ekstraklasy wywalczył pełną pulę, pozostawiając w pokonanym polu Southampton, wygrywając 5:2 (1:1). Do zwycięstwa stołeczną drużynę poprowadził Son Heung-min, który zdobył cztery bramki, wykorzystując za każdym razem podania Harry'ego Kane'a Anglik ustalił wynik rywalizacji. Ekipa z Londynu jest tym samym od czterech meczów bez porażki w delegacji. W szeregach Świętych cały mecz zaliczył Jan Bednarek.

Tottenham Hostpur przystępował do swojej potyczki po zwycięstwie z Lokomotivem Płowdiw w eliminacjach do Ligi Europy. Wcześniej jednak drużyna ze stolicy Anglii uległa Evertonowi. Z kolei Southampton zaliczyło ostatnie dwie porażki z rzędu. Najpierw z Crystal Palace w Premier League, a później z Brentford w Carabao Cup.

Od pierwszych fragmentów rywalizacji bój na St. Mary's Stadium mógł się podobać. Już w trzeciej minucie gry piłkę do siatki skierował Harry Kane, ale jego trafienie po weryfikacji VAR zostało anulowane. Trzeba jednak przyznać, że Anglik popisał się efektownym uderzeniem z powietrza.

Wynik spotkania został natomiast otwarty w 32. minucie, gdy na listę strzelców wpisał się Danny Ings, wykorzystując podanie Kyle'a Walkera-Petersa. Trzeba jednak podkreślić, że już wcześniej Święci dali dwa sygnały ostrzegawcze swoim rywalom po próbach Che Adamsa i Moussy Djenepy. Po próbie tego drugiego futbolówka ostemplowała w słupek.

Historyczny występ Sona i Kane'a


Tymczasem tuż przed przerwą przebudził się Son Heung-min, co było pierwszym sygnałem na to, że gol dla Southampton był dobrym złego początkiem. Po zmianie stron reprezentant Korei Południowej rozpędził się niczym Usain Bolt na torze na stadionie lekkoatletycznym, notując kolejne trafienia.

Bramkę na 2:0 Son zdobył w 47. minucie. Trafienie na 3:0 w 64. minucie, z kolei swoją czwartą bramkę w spotkaniu ofensywny zawodnik The Spurs zdobył w 73. minucie. Wszystkie gole były do siebie bardzo podobne, a w każdym z nich kluczowe podanie notował Kane.

Napastnik reprezentacji Anglii w osobie Kane'a zdobył natomiast ostatnią bramkę do swojej drużyny. Na trafienie zawodnika Tottenhamu w doliczonym czasie odpowiedział jeszcze Ings, co skutkowało tym, że zawody zakończyły się wygraną londyńczyków 5:2.



OTRZYMUJ NAJNOWSZE LIGOWE AKTUALNOŚCI


REKLAMA

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 9 komentarzy

sortowanie: rosnąco | malejąco

Klucha | 20.09.2020 15:08

Jak tak patrzyłem na dzisiejszy Tottenham, to przypomniał mi się Real za czasów Mourinho, czyli -szczelne murowanie, i wspaniałe kontry po długich, prostopadłych podaniach :) Coś świetnego !

Gratulacje dla fanów Spurs

Wardogs | 20.09.2020 15:09

Son 4 gole
Kane 4 asysty i gol
yyy

Statystyki godne podziwu jezeli chodzi o ta dwojke

Pepe12LFC | 20.09.2020 15:20

Cóż za złudny mecz, niby Święci prowadzili grę i nie zanosiło się na pogrom, a nagle dostają 5 mocnych ciosów. Gratulacje dla Kogutów i dla Sona świetny występ

xxBANGxx | 20.09.2020 16:39

Wardogs
Godne podziwu to za mało powiedziane. Wybitne spotkanie tych graczy. Szacun.

RaulMadrid | 20.09.2020 18:28

Jose przegrywa na goal.com 50 komentarzy po godzinie, Jose wygrywa przekonująco po 4 godzinach 4 komentarze xD

Rob66 | 20.09.2020 19:48

Szacunek dla Sona.
One man show.

Midnite | 20.09.2020 20:25

I pomyśleć, że tydzień temu Jose był pierwszy do zwolnienia przez tutejszych mędrców. Teraz po ostatnich transferach i dzisiejszym zwycięstwie wielu kibiców będzie patrzyło z obawą na zbliżający się mecz ich drużyny z Tottenhamem.

FCHollywood | 20.09.2020 20:50

Mecz - cudeńko. Trochę szkoda mi Świętych, ale dzisiaj Spurs było nie do zagięcia. Son w gazie, MOTM.

Mou tak szybko się nie skreśla.

kakarotto2019 | 20.09.2020 20:51

Dobry mecz Tottenhamu, świetny Don, i świetny Kane, do tego przyjdzie Bale i będzie mocno.



goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy