Wisła zmierza do Ekstraklasy. Stokowiec trzyma za nią kciuki
Pogoń Grodzisk Mazowiecki to wielka sensacja tego sezonu pierwszej ligi. Beniaminek był skazywany na pożarcie, a liczy się w grze o awans do Ekstraklasy. Mimo odejścia Rafała Adamskiego do Legii Warszawa, o sile ekipy Piotra Stokowca w niedzielę przekonała się Wisła Kraków, która wywiozła z obcego terenu tylko punkt. Na przestrzeni całego meczu to gospodarze mieli więcej dogodnych okazji do zdobycia gola, więc lider tabeli nie może narzekać na ten wynik.
Jesienią Pogoń również postraszyła Białą Gwiazdę, choć w Krakowie przegrała 2-3. Stokowiec żałuje, że jego podopieczni nie zanotowali lepszego rezultatu na przestrzeni tych dwóch spotkań, ale jednocześnie docenia klasę przeciwnika.
Szkoleniowiec Pogoni Grodzisk Mazowiecki trzyma kciuki za Wisłę. Jest pod wrażeniem pracy Mariusza Jopa, a także chwali Jarosława Królewskiego, który na niego postawił i w pełni go wspiera.
– Drużyna pokazała charakter i przeciwstawiła się liderowi rozgrywek. Wisła też momentami pokazywała, jak jest mocna i jak jest niebezpieczna i jak z nimi trzeba bardzo uważnie grać. (…) Gdyby mi ktoś powiedział przed meczem, że będzie remis z niedosytem, to wielu by pewnie z niedowierzaniem to przyjęło. Kibicuję Wiśle, bo Mariusz Jop to jest mój kolega z boiska i chciałem pogratulować w ogóle prezesowi Królewskiemu tego wyboru, cierpliwości, bo myślę, że to jest też taka ważna postać i architekt drużyny. Fajnie, że też wprowadzają młodych zawodników. Także kibicuję im.
– Trochę krwi w tym dwumeczu Wiśle napsuliśmy, ale tak z przebiegu tych meczów to wydawałoby się, że mogliśmy wyciągnąć trochę więcej. Ale nie obrażamy się na rzeczywistość, tylko szanujemy to miejsce, w którym jesteśmy i to, co mamy – przekazał po meczu trener Stokowiec, cytowany przez „Gazetę Krakowską”.









