Stal długo biła głową w mur
Na inaugurację 4. kolejki czekała na nas rywalizacja w Pruszkowie, gdzie swoje mecze rozgrywa zespół Pogoni Grodzisk Mazowiecki. Rywalem – dość sensacyjnego lidera Betclic 1. ligi – był ostatni zespół tabeli, a więc Stal Rzeszów. Wszystko zapowiadało więc łatwą przeprawę dla gospodarzy.
Tak jednak nie było, co dość szybko potwierdziło się w grze. Pierwsze minuty co prawda należały do zespołu Pogoni Grodzisk Mazowiecki, ale z czasem to Stal Rzeszów zaczęła mocno naciskać i dochodziła do groźniejszych sytuacji. W pewnym momencie byli oni nawet blisko zdobycia gola, ale piłkę z linii bramkowej po dośrodkowaniu z rzutu rożnego wybijał jeden z defensorów. Niemniej tego dnia murawa na stadionie w Pruszkowie nie pomagała zbytnio piłkarzom i ci mieli wiele problemów z dokładną grą. Warto jednak wspomnieć, że po pierwszych 45 minutach – które były notabene dość nudne – lepsze wrażenie pozostawili goście.
Po zmianie stron mecz szybko przybrał podobny obrót, co pierwsza połowa. To Stal Rzeszów nacierała, a zespół gospodarzy ograniczał się do kontrataków. Pogoń z kolei dobrze się broniła, ale w porównaniu do poprzednich spotkań miała wielkie problemy z grą od własnej bramki. Dlatego też w 64. minucie Jonathan Junior uderzył w poprzeczkę, co było ostatecznym zwiastunem tego, kto jest tego dnia lepszy na murawie.
Jak to jednak często bywa, lepszy zespół, który nie wykorzystał swoich sytuacji, musiał poczuć smak zemsty. Ta nadeszła w 67. minucie gry, gdy po ponowieniu z rzutu rożnego piłkę do siatki skierował Aldrit Oshafi. Albańczyk raptem kilkanaście sekund wcześniej pojawił się na murawie. W kolejnych minutach zespół z Podkarpacia starał się odrobić straty, ale znów brakowało skuteczności. Gdy wydawało się już, że nic tego dnia na stadionie Znicza się nie wydarzy, Stal wykorzystała błąd defensywy, a za sprawą Marcina Listkowskiego w 90. minucie wyrównali stan rywalizacji. Finalnie więc sytuacja sam na sam zdecydowała, że tego dnia czeka nas podział punktów – 1:1.








