Najpierw pech, potem kuriozum. Śląsk rozprawił się z GKS-em [WIDEO]

GKS Tychy nie zaliczył efektu nowej miotły w spotkaniu 25. kolejki Betclic 1 Ligi ze Śląskiem Wrocław. Drużyna Rene Pomsa przegrała z WKS-em (2:4), grzebiąc się na dnie tabeli.

GKS Tychy - Śląsk Wrocław
Obserwuj nas w
fot. PressFocus Na zdjęciu: GKS Tychy - Śląsk Wrocław

Śląsk walczy o bezpośredni awans

GKS Tychy przy ulicy Edukacji 7 mierzył się ze Śląskiem Wrocław w niedzielne popołudnie po raz pierwszy od 2014 roku. Wówczas wygrał różnicą jednego trafienia (2:1). Przy okazji starcia w ramach 25. kolejki na zapleczu PKO BP Ekstraklasy ekipa z Tychów była jednak w bardzo trudnym położeniu. Tyszanie notowali serię bez wygranej od sierpnia minionego roku. Ponadto w klubie pojawił się nowy trener w osobie Rene Pomsa.

Tymczasem zespół gości przystępował do potyczki po jednomeczowej pauzie. Śląsk nie rozegrał spotkania z Wisłą Kraków, co zostało zweryfikowane jako walkower na korzyść WKS-u w związku z tym, że ekipa Mariusza Jopa nie zawitała na Tarczyński Arena Wrocław. Wrocłąwianie jednocześnie mieli nadzieję na kontynuowanie dobrej passy.

W pierwszych fragmentach rywalizacji gospodarze szukali gola otwierającego mecz. Już w czwartej minucie okazję do zdobycia bramki miał Damian Kądzior. Były reprezentant Polski oddał uderzenie z ostrego kąta. Jego próba była jednak obroniona przez Michała Szromnika. Kądzior jeszcze raz spróbował swoich sił w ósmej minucie, ale i tym razem bez efektu.

GKS Tychy jedną nogą w Betclic 2. Lidze

Tymczasem goście po raz pierwszy do głosu doszli w 11. minucie. Wówczas groźnie w polu karnym Tyszan zrobiło się po centrze Michała Mokrzyckiego z rzutu wolnego. Pozornie dośrodkowanie wydawało się niegroźne. Kasjan Lipkowski jednak tak niefortunnie interweniował, trącając piłkę do własnej bramki i Śląsk wyszedł na prowadzenie.

Kuriozalna sytuacja miała natomiast miejsce w 13. minucie. Jakub Mądrzyk otrzymał zagranie od swojego defensora. Zamiast jednak wyjść do piłki i ją przejąć, odsunął się, a ta odbiła się od kępy trawy, co zmyliło golkipera gospodarzy i finalnie GKS przegrywał już 0:2. Kropkę nad „i” w pierwszej połowie postawił Yehor Matsenko, dokładając w odpowiednim momencie nogę do piłki dośrodkowanej z rzutu rożnego.

Po zmianie stron ekipa Ante Simundży skupiła się na kontrolowaniu boiskowych wydarzeń. Tymczasem gospodarze liczyli na błędy rywali, które mogłyby dać nadzieję na odrobienie straty. Los uśmiechnął się go Tyszan w 67. minucie. Wówczas po dośrodkowaniu z narożnika boiska bramkę po uderzeniu głową zdobył Igor Łasicki. To nie był jednak koniec trafień przy Edukacji 7 w niedzielne popołudnie.

W ostatnich fragmentach rywalizacji najpierw Przemysław Banaszak wykorzystał rzut karny w 87. minucie, strzelając czwartego gola dla Wrocławian. Z kolei w 90. minucie Damian Kądziąr zanotował drugie trafienie dla ekipy z Tychów. Tyszanie w każdym razie 17. porażkę w tej kampanii. Śląsk odniósł z kolei 12. zwycięstwo, wskakując na drugie miejsce w tabeli i tracąc 11 punktów doi prowadzącej Wisły.

GKS Tychy – Śląsk Wrocław 2:4 (0:3)
0:1 Kasjan Lipkowski 11′ (sam.)
0:2 Kasjan Lipkowski 13′ (sam.)
0:3 Yehor Matsenko 34′
1:3 Igor Łasicki 67′
1:4 Przemysław Banaszak 87′ (k.)
2:4 Damian Kądzior 90′

POLECAMY TAKŻE