Papszun chce transferów, ale nic się nie dzieje
Legia Warszawa ma za sobą bardzo trudny i wymagający sezon. Przez bardzo długi czas nie była pewna utrzymania w Ekstraklasie, by finalnie otrzeć się o awans do europejskich pucharów. Zakończyła rozgrywki Ekstraklasy na szóstej lokacie, natomiast brak gry w Europie jest poważnym ciosem dla jej finansów.
Legia znalazła się w sporych tarapatach i oszczędza tam, gdzie to tylko możliwe. Tego lata skupia się przede wszystkim na transferach bezgotówkowych – sprowadziła na tej zasadzie Zorana Arsenicia, Ivana Brkicia, Łukasza Zjawińskiego oraz Roberta Deziela Jr. Od pewnego czasu w temacie wzmocnień jest cisza, a zamiast tego drużyna traci kolejnych zawodników. Najpierw Legia nie była w stanie dogadać się z Jeanem-Pierrem Nsame w sprawie nowej umowy, a następnie przedwcześnie rozwiązała kontrakt Kacpra Urbańskiego. Lada moment opuści ją też Jan Leszczyński, który w ramach transferu definitywnego przeniesie się do Bundesligi.
Sytuacja kadrowa nie napawa optymizmem. Legia ma braki w szczególności w środku pola, o czym wspominał sam Marek Papszun. Oczekuje wzmocnień, ale nowych zawodników prędko się nie doczeka. Zapytany o kolejne transfery szkoleniowiec wprost przyznał, że w tym temacie nic się nie dzieje. Nie są to słowa, które spodobają się kibicom.
Wojskowi zainaugurują ligowy sezon już za równe trzy tygodnie. W pierwszej kolejce zagrają na wyjeździe z Pogonią Szczecin.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie









