Joan Gaspart, były prezes Barcelony: Czegoś takiego dawno nie widziałem! [NASZ WYWIAD]

Pożegnanie Roberta Lewandowskiego z Camp Nou było niezwykle emocjonujące, a obrazki z tego wydarzenia obiegły cały piłkarski świat. Poruszony był sam Robert, ale i wielu ludzi dookoła. Jak choćby Joan Gaspart, były prezes klubu, który podzielił się wrażeniami z goal.pl.

Joan Gaspart
Obserwuj nas w
Associated Press /Alamy Na zdjęciu: Joan Gaspart

Piękne sceny na pożegnanie

Sobotnie „ogłoszenie” Roberta Lewandowskiego, że opuszcza Barcelonę ruszyło lawinę. Jednym ze skutków tej decyzji było to, że Polak otrzymał szansę pożegnania z kibicami przy okazji niedzielnego meczu z Betisem (3:1). Samo spotkanie przeszło bez echa, ale pożegnanie „Lewego” już nie.

Zdjęcia i filmiki z tego wydarzenia obiegły cały świat. Widać na nich wielkie poruszenie, zarówno samego bohatera, jak i wielu osób dookoła. Zaraz po decyzji Roberta rozmawialiśmy o tym ze Zbigniewem Bońkiem. Niedługo potem poruszyliśmy też ten temat z Janem Urbanem. O komentarz poprosiliśmy także Jordiego Cruijffa.

A po samym pożegnaniu rozmawialiśmy z Joanem Gaspartem, byłym prezesem Barcelony, który od kilkudziesięciu lat jest bardzo blisko klubu. Przez 22 lata był wiceprezesem Dumy Katalonii (1978-2000) a przez trzy kolejne prezesem.

„To chwytało za serce”

Piotr Koźmiński, goal.pl: Jak pan odbiera niedzielne pożegnanie Roberta Lewandowskiego?

Joan Gaspart, były prezes Barcelony:

Jako piękne. W wielu aspektach. Było bardzo emocjonalne, zarówno dla Roberta, jak i dla całej społeczności Barcelony. To jak go pożegnano, pokazuje jak ważny był dla Barcelony.

Nie tylko jako piłkarz, ale i jako człowiek. Sam Robert te ostatnie momenty na Camp Nou też super poprowadził. Jego gesty, przemowa do kibiców. To mocno chwytało za serca. Moje też. On już na zawsze będzie jednym z nas. Dla Roberta Lewandowskiego drzwi tego klubu zawsze będą otwarte.

Coś szczególnie zwróciło pańską uwagę w trakcie tego pożegnania?

Bardzo podobały mi się dwa elementy. Na przykład to, że w tym pożegnaniu aktywnie uczestniczyła jego rodzina. Była żona, dzieci, inni bliscy. Fajnie to wyglądało, bo przecież dla nich Barcelona przez te ostatnie lata to był nie tylko stadion. To było miejsce do życia, gdzie, jak wielokrotnie słyszeliśmy, świetnie się czuli.

A drugi element?

Podobała mi się mnogość transparentów na jego cześć. I to w różnych językach. Można było patrzeć w różne strony stadionu i wszędzie widać było coś dla Roberta, coś na jego cześć, coś co dodawało jeszcze emocji całej tej sytuacji.

119 ulubionych momentów

Można powiedzieć, że Lewandowski jest legendą Barcelony? Sam klub wielokrotnie przy okazji pożegnania używał słów „legend”, „leyenda”….

Powiem panu tak: jestem przy tym klubie od wielu, wielu lat i dawno czegoś takiego nie widziałem. Mówię oczywiście o pożegnaniu Roberta. Wielu piłkarzy grało w tym klubie na przestrzeni tych wszystkich lat, ale bardzo niewielu miało tak niezwykłe pożegnanie.

60 tysięcy kibiców skandujących jedno nazwisko na Camp Nou. Jeszcze raz to powiem: niewiele razy coś takiego widziałem. Niech to więc będzie odpowiedź na pańskie pytanie.

Robert strzelił dla Barcelony 119 goli, zdobył trzy tytuły mistrza Hiszpanii. Jaki jest pański ulubiony moment Lewandowskiego w tym klubie?

Poza wymienionym faktami przez pana, trzeba przypomnieć koronę króla strzelców, Puchar Króla, Superpuchary Hiszpanii. Ale odpowiem nieco inaczej: cieszyła mnie każda bramka Roberta dla mojego klubu. Czyli, w jego przypadku mam 119 ulubionych momentów.

Natomiast zapamiętam nie tylko super piłkarza, ale i super człowieka. Jako skromnego, pracowitego, dającego z siebie wszystko, nawet wtedy, gdy grał mniej niż by chciał.

Nowy pracodawca dużo zyska

A co dalej pana zdaniem w jego przypadku?

To już całkowicie jego decyzja. Cokolwiek postanowi, gdziekolwiek pójdzie, będę trzymał za niego kciuki. We mnie zawsze będzie miał kibica. Czy to będzie MLS, czy Arabia Saudyjska. Niech mu się wiedzie, niech dopisuje kolejne piękne rozdziały.

I jeszcze jedno chcę podkreślić: ktokolwiek będzie jego nowym pracodawcą, bardzo dużo zyska. Bo będzie miał nie tylko świetnego piłkarza, ale i bardzo inspirującego człowieka, który był w Barcelonie przykładem dla wielu. I tak samo może być w jego nowym klubie.

POLECAMY TAKŻE