Damian Rasak: To dlatego zdecydowałem się na GKS Katowice [NASZ WYWIAD]

To był jeden z najbardziej niespodziewanych transferów do Ekstraklasy w tym okienku. Damian Rasak trafił z Węgier do GKS Katowice. A jakie były kulisy tego ruchu? O tym w rozmowie z goal.pl opowiedział sam zainteresowany.

Damian Rasak w barwach Ujpestu
Obserwuj nas w
Herrmann Agenturfotografie/Alamy Na zdjęciu: Damian Rasak w barwach Ujpestu

Transfer, który mocno zaskoczył

Damian Rasak w polskiej Ekstraklasie dał się poznać przede wszystkim jako zawodnik Górnika, w którym zaliczył kilka świetnych sezonów. Potem 30-letni obecnie pomocnik wyjechał na Węgry, ale teraz znów melduje się na polskich boiskach, tym razem w barwach GKS Katowice.

Jego przyjście do GieKSy było dużym zaskoczeniem i to dosłownie, bo śląskiemu klubowi całą operację udało się utrzymać w tajemnicy. A jakie są kulisy tego transferu? O tym Damian Rasak opowiedział w rozmowie z goal.pl. To jego pierwszy wywiad po powrocie do Ekstraklasy.

Piotr Koźmiński, goal.pl: To była szybka akcja, przenosiny do GieKSy, czy nie do końca? Jak to wyglądało od kulis?

Damian Rasak: I szybka, i nie. Szybka w tym sensie, że gdy otworzyła się szansa na ten transfer, to sprawy potoczyły się błyskawicznie. Załatwiliśmy wszystko w kilka dni. Dzień przed meczem z Ferencvarosem doszło do kontaktu, przez weekend dogadaliśmy sprawy kontraktu indywidualnego, a we wtorek byłem już na testach medycznych w Katowicach. Natomiast GKS był mną zainteresowany już wcześniej. Na początku stycznia mój agent rozmawiał z wieloma klubami, a wśród nich była już wtedy GieKSa.

Na początku stycznia nie było na to szans

To czemu wtedy nie odszedłeś z Ujpestu?

Bo w klubie kategorycznie mi powiedziano, że jestem zbyt ważnym piłkarzem, abym mógł odejść już teraz. Taką wiadomość przekazano mi i mojemu agentowi. No ale wiadomo, że w piłce przez trzy tygodnie wszystko może się zmienić i tak też było w tym przypadku.

Jeszcze w grudniu w klubie pojawili się nowy dyrektor sportowy i nowy trener. Wiadomo jednak, że trochę czasu musiało minąć zanim wdrożą swoje porządki. Zaczęły następować zmiany w kadrze i w składzie. Ja w pierwszym ligowym meczu po wznowieniu rozgrywek grałem przez 75 minut, ale już w dwóch kolejnych nie podniosłem się z ławki.

Wtedy pomyślałem, że może nie warto czekać do lata. Po kolejnych rozmowach z dyrektorem i trenerem uznaliśmy wszyscy, że wypożyczenie będzie najlepszym wyjściem. A że GieKSa cały czas była zainteresowana, to po tym jak dostała sygnał, że jednak jestem do wzięcia, od razu przystąpiła do działania. To mi się bardzo podobało. Ich determinacja i konsekwencja w staraniach o mnie.

Widziałem wpisy niektórych kibiców Górnika, że szkoda, iż nie wracasz do Zabrza. Ale wydaje mi się, że po prostu Górnik ma na tyle silną pomoc, że nie szukał teraz gracza na tę pozycję.

Masz rację. Uważam dokładnie tak samo. Górnik ma dobrych piłkarzy w tym sektorze boiska i nie miałem żadnych sygnałów, że znów mnie chce. A przynamniej nic takiego do mnie nie dotarło. Owszem, było kilka polskich klubów mną zainteresowanych, ale w tym gronie nie było Górnika.

Natomiast, jak mowiłem, to zainteresowanie było przede wszystkim na początku stycznia. Potem większość tych klubów, po informacji, że Ujpest mnie nie puści, znalazła inne rozwiązania na tę pozycję. Ale jestem szczęśliwy i dumny, że GieKSa tak mocno i cierpliwie o mnie zabiegała.

Już za dwa tygodnie mecz z Górnikiem

No właśnie. Przeszedłeś do klubu, który ma dobre relacje z Górnikiem. Albo inaczej: miał, bo „niby” zgoda została zerwana…

Pamiętam mecze z GieKSą i to była super atmosfera. Na Górniku był komplet, a my wygraliśmy bardzo wyraźnie. W Katowicach też udawało nam się zwyciężać. Nie miałem natomiast jeszcze okazji grać na Nowej Bukowej i nie mogę się już doczekać.

A co do relacji między klubami. No cóż, nie mamy wpływu na te decyzje, ale jak słyszałem, kluby mają być wobec siebie neutralne. Dobre i to. Natomiast z Górnikiem gramy już u siebie za dwa tygodnie. Dla mnie zawsze to będzie ważny klub. Nie mogę się już doczekać tego spotkania, choć tym razem znajdę się po drugiej stronie barykady.

W piątek miałeś juz okazję oglądać kolegów w akcji, choć jeszcze z boku. Jakie wrażenia?

Super! Kibice stworzyli niesamowitą atmosferę, był komplet widzów. Niesamowite wrażenia. O decyzjach sędziowskich nie będę już mówił, bo powstało na ten temat milion artykułów. Ale widziałem twarze kolegów schodzących do szatni. Był na nich wielki niedosyt. Nikt się nie cieszył z punktu przeciw Legii.

Koledzy żałowali, że nie udało się zdobyć trzech. I to mi się podoba, bo pokazuje charakter tego zespołu, ambicję tej drużyny. Naprawdę bardzo się cieszę, że dołączyłem do tego klubu, bo uważam, że przed nim są bardzo ciekawe perspektywy.

A jaki Damian Rasak wraca do Ekstraklasy? Lepszy, taki sam…?

Myślę, że bardziej doświadczony. Ale nie mówię nawet o liczbie meczów rozegranych na Węgrzech. Chodzi o takie doświadczenie życiowe. To rok spędzony w innym kraju, takie coś zawsze czegoś uczy. I nawet jak nie do końca wszystko było tak jak by człowiek sobie wyobrażał, to absolutnie nie żałuję decyzji o wyjeździe.

Jak to mówię, zawsze coś po coś się dzieje. Natomiast jeszcze jedno. Jestem fanem Ekstraklasy, cały czas oglądałem ją nawet z Budapesztu. I wiem, że wracam do lepszej ligi. Widziałem w międzyczasie jak się nasza Ekstraklasa rozwija, jacy piłkarze tu przychodzą. Fajnie znów będzie brać w tym udział.

Zostać dłużej niż rok

Czy ten węgierski rozdział jest skończony? Bo do GKS Katowice jesteś tylko wypożyczony, do grudnia.

To prawda. Wszystko w moich rękach, żeby grać na tyle dobrze, aby GKS zdecydował się na skorzystanie z opcji wykupu. Bo klub ma to zapisane w umowie. Mam wielką nadzieję, że moja przygoda z GieKSą potrwa dłużej niż do końca roku. Zresztą, wszyscy tu dookoła mnie uważają tak samo. GKS ma super ludzi, w klubie i wokół niego, dlatego z przyjemnością zostanę tu dłużej.

Ma też świetnego piłkarza, którego przecież dobrze znasz…

Bartosz Nowak, klasa sama w sobie. Znam go od lat, wszyscy wiemy co potrafi. Jednym zagraniem może zmienić losy meczu, a w GieKSie cały czas to pokazuje. To będzie wielka przyjemność zagrać z kimś takim w zespole!

Tylko u nas