Spalletti rozczarowany po porażce Juventusu
Juventus miał wygrać bardzo ważny mecz, ale zawiódł przed własnymi kibicami. Fiorentina wykorzystała słabość gospodarzy i zdobyła dwa gole. Po spotkaniu Luciano Spalletti od razu zareagował na sugestię, że był to mecz życia dla jego drużyny. – Jeśli zaczynacie w ten sposób, to od razu źle zaczynacie – powiedział trener.
Szkoleniowiec nie próbował jednak udawać, że porażka nie ma znaczenia. Przyznał, że wynik jest bardzo bolesny i mocno komplikuje sytuację zespołu. – To fatalny rezultat. To był ważny mecz – powiedział trener. Po chwili dodał, że nie zgadza się z katastroficznym tonem ocen. – To mówienie, że wszystko jest skończone i wszyscy jesteśmy „martwi”, jest błędne – powiedział trener.
Najmocniejsze słowa padły przy ocenie własnej roli. Spalletti nie przerzucał winy wyłącznie na piłkarzy. – Najpierw muszę zadawać pytania sobie, a nie piłkarzom – powiedział trener. Dodał też, że jeśli właśnie tak wygląda jego zespół, to najpierw musi ocenić własną pracę. – Ten występ był fatalny pod wieloma względami – powiedział trener.
Problemem była także reakcja drużyny po straconej bramce. Fiorentina trafiła po pierwszym celnym strzale, a taki scenariusz powtórzył się już szesnasty raz w sezonie. – Muszę sprawić, aby to już się nie wydarzyło – powiedział trener. Spalletti mówił również o potrzebie spokoju w głowach zawodników. Chciał, aby podejmowali lepsze decyzje, znajdowali przestrzeń i grali agresywnie.
Na koniec wrócił temat braku nowego napastnika zimą. Lois Openda i Jonathan David cały mecz spędzili na ławce, choć Juventus potrzebował goli po przerwie. Trener nie chciał jednak szukać wymówek w transferach. – Nie ma sensu teraz o tym mówić. Musiałem dobrze poprowadzić ten mecz – powiedział trener.








