Japoński MVP sezonu
Przez wielu fachowców Japonia jest uważana za zespół, który może mocno namieszać na mundialu. Azjaci w pierwszym meczu zremisowali z Holandią 2:2, a w drugim roznieśli Tunezję 4:0. Teraz czeka ich znakomicie zapowiadające się starcie ze Szwecją (dzisiaj o 1:00 w nocy).
A o japońskich marzeniach, ale i osobistym rozczarowaniu rozmawialiśmy z Ryoyą Morishitą, byłym piłkarzem Legii Warszawa, który rok temu zamienił ją na angielski Blackburn.
Ostatni sezon był bardzo dobry w jego wykonaniu. W 37 meczach 29-letni obecnie Japończyk zdobył 4 gole i zaliczył 9 asyst w Championship, a fani Blackburn wybrali go najlepszym graczem drużyny.
Piotr Koźmiński, goal.pl: Jaką masz taktykę co do meczów mundialowych? Bo w Europie nie jest łatwo śledzić turniej, ze względu na nocne pory.
Ryoya Morishita, piłkarz Blackburn Rovers, reprezentant Japonii:
Większość meczów oglądam w formie skrótów, ale oczywiscie spotkania Japonii śledzę na żywo, w całości. Pierwsze nasze dwa mecze oglądałem będąc jeszcze w Japonii, bo do Europy wróciłem dopiero we wtorek. Na szczęście japoński czas jest trochę bardziej przyjazny do śledzenia tego turnieju niż europejski. Dlatego na początku było mi łatwiej. Ale teraz, jak mówiłem, znów jestem w Europie i trzeba się przestawić.
A jak oceniasz pierwsze dwa występy rodaków?
Bardzo dobrze! Wszyscy wiemy jak silna jest Holandia, więc remis z nimi, wywalczony w ostatnich sekundach, należy mocno docenić. Z kolei drugi mecz… Tak wyraźna wygrana z Tunezją tez zrobiła wrażenie. Ok, Tunezja wygląda na tych mistrzostwach jak wygląda, ale uważam mimo wszystko, że to solidny zespół. Zresztą, mimo dobrego występu z Holandią w Japonii były duże obawy przed tym drugim meczem.
Oglądałem wiele programów na ten temat i przypominano u nas historię z poprzedniego mundialu, gdzie Japonia potrafiła pokonać Niemcy i Hiszpanię, ale przegrała z Kostaryką. Porównywano to do obecnej sytuacji z sugestią, że Holandia i Szwecja to takie odpowiedniki Niemców i Hiszpanów, a Kostaryka to taka Tunezja.
Dlatego panowała tu ostrożność, ale na szczęście wszystko bardzo dobrze się potoczyło. Generalnie mówiłem i mówię, że ta grupa jest trudna. Przecież są w niej jeszcze Szwedzi, którzy mają fantastyczny duet napastników. Ten mecz będzie więc wielkim wyzwaniem dla japońskiej obrony.
Mogą wygrać mundial!
To co uznasz za sukces Japonii na tych mistrzostwach?
Japonii nie wystarcza już sam awans na taki turniej. Co to to nie. Piłkarze w pomeczowych wywiadach mówią nawet, że ich celem jest wygranie tego turnieju!
No właśnie, też mi wpadły w ucho słowa Kamady, który powiedział o takim celu.
Wiem, że generalnie Japończycy uznawani są za skromnych i nieśmiałych ludzi, ale w tym przypadku jest jak widać inaczej.
Ten optymizm jest uzasadniony?
Moim zdaniem tak!
Czyli też wierzysz, że Japonia może wygrać mundial?
Będzie to bardzo trudne, ale… wierzę! Myślę, że ten zespół dojrzał do dużych rzeczy. Jest ten sam trener od kilku lat. Kiedyś prowadził i pierwszą reprezentację, i zespół olimpijski. Zna więc dobrze potencjał najlepszych japońskich graczy, a zespół pod jego wodzą cały czas robi postępy. Może to być więc właśnie czas Japonii.
Najsilniejsze strony waszej kadry?
Mamy bardzo dobrych piłkarzy, ale co równie ważne: to są piłkarze zespołowi. Grający dla drużyny. Nie mamy takich super gwiazd jak choćby Bellingham, czy Vinicius Junior, ale mamy graczy, którzy tworzą świetną drużynę. A to na turnieju jest bardzo ważne.
Kontuzjowani ulubieńcy
Masz swojego ulubieńca w tej kadrze?
Wskazałbym Mitomę, ale jest kontuzjowany. Potem Endo, tyle że on też ma uraz. A zatem Kamada.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Kiedy rozmawialiśmy poprzednio, liczyłeś, że też zostaniesz powołany na mundial. Byłeś mocno rozczarowany, że cię zabrakło?
Tak, byłem rozczarowany. Nie będę ukrywał. Oglądąłem powołania z żoną, na żywo. No i nie było mojego nazwiska. A po cichu liczyłem, że jednak znajdę się w tym gronie. Zwłaszcza dlatego, że pojawiło się kilka kontuzji. No, ale trudno. Nie poddam się.
Moim marzeniem jest gra w Premier League. Któregoś dnia w niej zagram, a wtedy będę miał większe szanse na powołanie. Dlatego moim celem są następne mistrzostwa świata!
Na pocieszenie warto odnotować, że zostałeś wybrany przez kibiców Blackburn MVP sezonu.
To duża sprawa dla mnie! W tamtym sezonie wszystko toczyło się w moim przypadku bardzo szybko. Transfer, nowy kraj, nowa liga. Kibice Blackurn w ogóle mnie nie znali, musiałem ich do siebie przekonać.
Zaczynałem jakby od zera. Trochę podobnie jak wcześniej w Legii. Ale cieżką pracą na boisku przekonałem do siebie i jednych, i drugich. A ten sezon naprawdę był trudny, bo Blacburn bronił się przed spadkiem.
Ostatecznie jednak dwa kluby, które są ci bliskie, zdołały się utrzymać.
Dokladnie tak! Mówiłem ci w trakcie naszej ostatniej rozmowy, że Legia nie spadnie! Za dobrzy piłkarze, za dobry trener., a do tego niesamowici kibice. No i wyszło na moje.
Czas znów odwiedzić Warszawę
Ostatnio mówiłeś mi też, że wciąż się uczysz polskiego.
To prawda, ale nadal pozostaje mi tylko duolinguo. Nawet ostatnio, gdy byłem w trakcie przerwie letniej w Japonii, zajrzałem do księgarni w poszukiwaniu książek, które pomogłyby mi zgłębić polski. Ale znów nic nie było. Natomiast co do Polski, to, jak ci mówiłem, o Warszawie nie zapominam. Pojutrze znów u was będę.
Jak to? Z jakiej okazji?
Będę miał kilka dni wolnego. Było kilka opcji wyjazdu, jak na przykład Hiszpania, ale zdecydowałem się ponownie odwiedzić Warszawę.








