Portugalia chciała wygrać, żeby uczić pamięć Diogo Joty
Reprezentacja Portugalii szczęśliwie, ale awansowała do kolejnego etapu Mistrzostw Świata 2026. W starciu z Chorwacją w ramach 1/16 finału nie brakowało emocji, kontrowersji i zwrotów akcji. Cristiano Ronaldo i spółka musieli gonić wynik i długo im się to nie udawało. Dopiero w 68. minucie piłkarz Al-Nassr doprowadził do remisu, wykorzystując rzut karny. Chwilę wcześniej strzelił bramkę, ale sędzia anulował trafienie, odgwizdując spalonego. Ostatecznie podopieczni Roberto Martineza wygrali (2:1) po golu Goncalo Ramosa.
Mecz z Chorwacją był wyjątkowy, ponieważ dla Ronaldo odpadnięcie z mundialu oznacza koniec kariery reprezentacyjnej. Każde następne spotkanie może być tym ostatnim. Ponadto Portugalczycy grali w dzień pierwszej rocznicy śmierci Diogo Joty.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Diogo Jota zginął w wypadku samochodowym razem ze swoim bratem w Hiszpanii 3 lipca 2025 roku. Po meczu Portugalia – Chorwacja jego byli koledzy z kadry ubrali koszulki z numerem 21, z którym występował w kadrze. Kamery uchwyciły Ronaldo, który nie krył wzruszenia, a na jego twarzy pojawiły się łzy. Po spotkaniu w wywiadzie mówił, że chcieli wygrać, żeby uczcić pamięć zmarłego piłkarza.
– Diogo Jota jest teraz w niebie i stamtąd wskazuje nam drogę. To bardzo wyjątkowy moment. Wszyscy czuliśmy, że był z nami. Dlatego liczyło się tylko jedno: wygrać ten mecz, aby uczcić jego pamięć w najlepszy możliwy sposób – powiedział Cristiano Ronaldo.









