To był po prostu fatalny mecz do oglądania
Reprezentacja Anglii w pierwszym meczu drugiej kolejki w grupie L podczas tegorocznych Mistrzostw Świata podejmowała zespół narodowy Ghany. Przed pierwszym gwizdkiem sędziego wszystko wskazywało na to, że czeka nas emocjonujące spotkanie, w którym paść może wiele goli. Jak się jednak szybko okazało, było to błędne podejście.
Pierwsze minuty upłynęły dość spokojnie, ale z czasem częściej do głosu doszli piłkarze reprezentacji Anglii. Tak, jak można było się spodziewać, faworyci tej rywalizacji częściej byli przy piłce oraz kontrolowali przebieg rywalizacji. Dlatego też Ghańczycy w tej odsłonie gry wymienili raptem kilkadziesiąt podań, notując rekordowo niskie posiadanie w wysokości około 20 procent. Niemniej dominacja Synów Albionu przełożyła się tylko na sześć strzałów, z czego żaden nie był celny.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Po zmianie stron mecz zdecydowanie bardziej się wyrównał. Pierwsze tego znamiona widoczne były już po przerwie reklamowej w pierwszej odsłonie, ale później zespół z Afryki coraz częściej dochodził do głosu. Problem jednak polegał na tym, zresztą podobnie, jak w przypadku Anglików, że nie było konkretów. Dość powiedzieć, że pierwszy celny strzał w tej rywalizacji oddał Anthony Gordon w 57 minucie meczu. Nowy gracz Barcelony uderzył jednak słabo i w sam środek bramki.
Kolejne minuty do końca meczu zwiastowały, że drużyna z Wysp Brytyjskich będzie coraz mocniej naciskać na bramkę rywala i tak też faktycznie było. Ataki Anglików były coraz konkretniejsze, pojawiły się celne strzały, a piłkę meczową w 87. minucie meczu zmarnował Harry Kane. Gwiazdor Bayernu Monachium z okolic szóstego metra przeniósł piłkę nad poprzeczką. Później w doliczonym czasie gry jeden z defensorów Ghany wybił jeszcze piłkę z linii bramkowej, gdyż ta tego dnia nie chciał wpaść do siatki. Finalnie więc to starcie zakończyło się wynikiem 0:0.









