Reprezentacja Polski po dwóch meczach Ligi Narodów ma na swoim koncie tylko jeden punkt. Jedyna zdobycz punktowa nastąpiła w bezbramkowo zremisowanym spotkaniu z Bośnią i Hercegowiną. Z kolei w wyjazdowym starciu ze Szwecją podopieczni Jana Urbana przegrali (1:3). Już w piątek, 2 października Biało-Czerwoni zmierzą się z Rumunią. Będzie to podwójnie ważne spotkanie w kontekście przyszłości kadry.
Media sugerują, że Jan Urban gra o posadę. Obecnie do selekcjonera jest bardzo dużo zarzutów. Jeden z nich dot. kiepskiej organizacji w stałych fragmentach gry w defensywie. W ostatnim czasie drużyna narodowa traci w tym aspekcie zbyt wiele bramek. W rozmowie z TVP Sport selekcjoner wskazał, że to właśnie stałe fragmenty gry wymagają poprawy. Zaznaczył jednak, że jest zbyt mało czasu na to, aby zrobić to podczas treningów.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
– Co jest do poprawy? Wszyscy powiedzą, że stałe fragmenty gry. Nie ulega wątpliwości, że jest tam wiele do poprawy. Pewnie bardziej pod względem indywidualnym niż kolektywnym. Musimy to poprawić, ale grając tak szybko, nie ma tyle czasu, żeby tłuc na treningu sto wrzutek – powiedział Jan Urban.
Urban odniósł się również do medialnych dyskusji na temat jego przyszłości. Wprost przyznał, że nie czuje, aby nie miał wsparcia. Obecnie skupia się tylko i wyłącznie na przygotowaniach do meczu z Rumunią.
– Nie czuję, że nie mam wsparcia. Pracuję nad tym, aby jak najlepiej przygotować zespół do kolejnego spotkania. Wiemy, że jest to bardzo ważny mecz. Jeśli wygramy z Rumunią, to wciąż jesteśmy w grze. Natomiast nikt nam zadania nie ułatwi. Wszystko trzeba wywalczyć na boisku. Mamy wystarczający potencjał, żeby z Rumunami powalczyć o zwycięstwo – dodał selekcjoner w rozmowie z TVP Sport.









