23 lata czekania i awans GieKSy Katowice. Klemenz ujawnił kulisy meczu
GKS Katowice przeżywa wyjątkowy czas. Po 23 latach przerwy klub wrócił do europejskich pucharów, a debiutancki wieczór Areny Katowice zakończył się wielką radością. Zespół Rafała Góraka pokonał MSK Żylinę (3:1) i zapewnił sobie awans do kolejnej rundy kwalifikacji Ligi Konferencji. Po końcowym gwizdku Lukas Klemenz nie ukrywał, że emocje były ogromne, ale najważniejszy pozostawał końcowy rezultat.
– 3:1 i zakończenie meczu w regulaminowym czasie gry, to jest dla nas najważniejsze. Bez dogrywki, bo przed nami kolejny mecz i kolejne wyzwania – powiedział obrońca GieKSy w rozmowie z Goal.pl.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Klemenz zwrócił również uwagę na rolę kibiców, którzy stworzyli na Arenie Katowice wyjątkową oprawę.
– To co dzieje się u nas w tym roku, jest niesamowite. Jak nas niosą trybuny, jak nam pomagają. Warto dla tych kibiców umierać, bo przychodzą, wspierają nas. Nie wiem, czy dzisiaj był komplet, ale wyglądało to jak sold out. Fajnie się na to patrzy, bo są dzieciaki i rodziny. To daje dużo optymizmu i musimy to kontynuować – podkreślił piłkarz Katowiczan.
Zmiennicy dali drużynie potężny impuls
Jednym z kluczowych momentów spotkania była końcówka. GKS po trafieniu Mateusza Wdowiaka wyszedł na prowadzenie, a chwilę później wynik ustalił Ilja Szkurin. Klemenz podkreślił, że ogromny wpływ na przebieg meczu mieli zawodnicy, którzy pojawili się na murawie z ławki.
– Trzeba przyznać, że ogromną robotę wykonali zawodnicy z ławki, którzy weszli w drugiej połowie i bardzo mocno nas wzmocnili. To jest kosmiczne – podkreślił piłkarz.
Defensor docenił również Bartosza Nowaka, który po raz kolejny odegrał ważną rolę w ofensywie.
– Bardzo cieszy wkład każdego zawodnika w to zwycięstwo. Wiadomo, błysk Nowego to już dla nas trochę normalność. Myślę jednak, że dzisiaj oprócz niego było kilkunastu bohaterów na boisku, a do tego dochodzą jeszcze trybuny – przyznał doświadczony obrońca.
Teraz czas na Hapoel
Kolejnym rywalem GieKSy w europejskich pucharach będzie Hapoel. Kibice podczas meczu z Żyliną żartobliwie nawoływali Rafała Góraka do „pakowania walizek” na wyjazd do Izraela. Klemenz przyznał jednak, że drużyna jeszcze nie analizowała szczegółowo przeciwnika.
– Szczerze mówiąc, jeszcze nie analizowałem, z kim dokładnie będziemy grać w kolejnej rundzie. Fajnie, że dalej gramy w europejskich pucharach. To dla nas świetna przygoda, ale trzeba zakasać rękawy i cały czas mieć głowę na karku. Najważniejsza jest regeneracja, bo teraz liczy się przede wszystkim niedzielny mecz. To, co wydarzy się w czwartek, jest jeszcze przed nami – zakończył zawodnik.
Tymczasem już w niedzielę zespół z Katowic zagra z Radomiakiem. Spotkanie zacznie się o godzinie 20:15.








