GKS Katowice zafundował kibicom rollercoaster
GKS Katowice po 23 latach w czwartkowy wieczór ponownie rozegrał spotkanie w roli gospodarza w europejskich pucharach. Jednocześnie swój debiut na międzynarodowej scenie zaliczyła Arena Katowice. Zespół prowadzony przez Rafała Góraka przystępował do rewanżowego starcia z MSK Żyliną z zadaniem odrobienia strat z pierwszego meczu. W śląskim klubie panowała jednak ogromna wiara, że uda się odwrócić losy rywalizacji. Jednocześnie nikt nie wątpił, że uda się wywalczyć przepustkę do III rundy kwalifikacji Ligi Konferencji.
Na pierwszą groźną akcję nie trzeba było długo czekać. Już w piątej minucie Adam Zrelak stanął przed znakomitą szansą na otwarcie wyniku. Napastnik GieKSy oddał mocny strzał z ostrego kąta, lecz czujny Jakub Badzgoń nie dał się zaskoczyć. Czołowy snajper PKO BP Ekstraklasy jeszcze przed upływem pierwszego kwadransa ponownie spróbował swoich sił. Niemniej golkiper gości po raz kolejny stanął na wysokości zadania. Niewiele później Zrelak był o włos od szczęścia także po uderzeniu głową, jednak piłka zatrzymała się na słupku.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Goście również potrafili zagrozić bramce Katowiczan. Najbliżej trafienia w pierwszej połowie byli w 18. minucie, kiedy w sytuacji sam na sam z Gabrielem Kobylakiem znalazł się Marko Roginić. Były zawodnik katowickiego zespołu, mając świetną szansę, nie zdołał jednak zachować zimnej krwi i posłał piłkę obok bramki. Ostatecznie mimo kilku bardzo dobrych sytuacji z obu stron, do przerwy kibice zgromadzeni na Arenie Katowice nie doczekali się goli.
Po zmianie stron worek z bramkami został rozwiązany bardzo szybko. Już w 49. minucie gola na 1:0 dla GieKSy strzelił Adam Zrelak, wykorzystując świetne podanie od Bartosza Nowaka. Radość w szeregach Katowiczan nie trwała jednak długo, bo już w 57. minucie do wyrównania doprowadził Frantisek Kosa, który zaskoczył bramkarza polskiej drużyny strzałem sprzed pola karnego.
W ostatnich 15 minutach rywalizacji GieKSa rzuciła się do ataku, a sygnał dał Mateusz Wdowiak. Ofensywny pomocnik w 79. minucie wykorzystał podanie z rzutu wolnego, wyprowadzając na Katowiczan na prowadzenie. Na tym jednak GKS nie poprzestał. Decydujący cios zadał rywalom Ilja Szkurin, który strzał z powietrza całkowicie zmylił golkipera rywali. Do końca zawodów rezultat już się nie zmienił i w 180 sekund GieKSa odwróciła losy dwumeczu, pieczętując awans do kolejnej fazy rozgrywek.
GKS Katowice – MSK Zilina 3:1 (0:0)
1:0 Adam Zrelak 49′
1:1 Frantisek Kosa 57′
2:1 Mateusz Wdowiak 79′
3:1 Ilja Szkurin 82′









