Polacy grali za granicą. Pietuszewski znów zachwycił
Oskar Pietuszewski był najjaśniejszą polska postacią w piłkarskich ligach zagranicznych w minionych dniach. Młody reprezentant Polski ponownie pomógł FC Porto w odniesieniu zwycięstwa. Na dobre słowo zasługuje również jego kolega z zespołu, czyli Jan Bednarek. Stoper częściowo zmazał plamę o wpadce z Nottingham Forest.
Przyszedł również czas przełamania Kamila Grabary, który zaliczył czyste konto. Kolejny punkt do klasyfikacji kanadyjskiej zaliczył Robert Lewandowski, a Maxi Oyedele umacnia swoją pozycję w podstawowym składzie Strasbourga.
TOP 5 tygodnia wg Piotra Koźmińskiego
1. Oskar Pietuszewski (FC Porto)
Polski skrzydłowy znów błysnął. Pietuszewski wywalczył rzut karny w starciu z Estrelą (2:1), pomagając FC Porto odnieść kolejne zwycięstwo w lidze. Młody zawodnik po raz pierwszy zagrał w nowej drużynie przez 90 minut. Natomiast nie po raz pierwszy dostał pochwały od trenera Farioliego.
2. Robert Lewandowski (Barcelona)
Polak ostatnie mecze oglądał z perspektywy ławki rezerwowych, ale w obliczu m.in kontuzji Yamala pojawił się w starciu z Getafe (2:0) od początku. Występ okrasił ładną asystą przy trafieniu Rashforda. Choć i tak więcej niż o poszczególnych występach mówi się ostatnio o niepewnej przyszłości polskiego napastnika.
3. Kamil Grabara (VfL Wolfsburg)
Polski bramkarz czekał na taki występ pół roku. O co chodzi? O zachowanie czystego konta. Grabara nie miał okazji schodzić z boiska niepokonany aż sześć miesięcy, ale w końcu, w starciu z Borussią Moenchengladbach (0:0), ta sztuka mu się udała.
4. Maxi Oyedele (Strasbourg)
Po trudnych początkach w klubie niektórzy już go skreślili, ale Maxi Oyedele ładnie się wybronił. To już jego kolejny występ w podstawowym składzie silnej przecież drużyny. Tym razem były pomocnik Legii przyczynił się do wygranej 3:2 nad Lorient, choć goście przegrywali już 0:2.
5. Jan Bednarek (FC Porto)
Polak w jakimś sensie częściowo zrehabilitował się za występ z Nottingham Forest, w którym dostał czerwoną kartkę, co miało opłakane konsekwencje. Tym razem, choć oczywiście siła przeciwnika zupełnie inna, pomógł Porto odnieść zwycięstwo zbliżające “Smoki” do wygrania ligi.









