Rok bez piłki, powrót i szalony mecz Piast – Wieczysta. Wieteska ujawnił, czego teraz potrzebuje [ROZMOWA]

Wieczysta Kraków pokonała Piasta Gliwice (4:3), ale końcówka spotkania dostarczyła ogromnych emocji. Mateusz Wieteska po roku przerwy wrócił do PKO BP Ekstraklasy i wskazał, czego nauczył go ten mecz.

Mateusz Wieteska
Obserwuj nas w
fot. Maciej Rogowski / Alamy Na zdjęciu: Mateusz Wieteska
  • Mateusz Wieteska wrócił do PKO BP Ekstraklasy Ekstraklasy po rocznej przerwie i od razu przeżył z Wieczystą Kraków prawdziwy rollercoaster. Zespół prowadził z Piastem Gliwice 4:0, by w końcówce drżeć o zwycięstwo
  • Doświadczony obrońca w rozmowie z Goal.pl nie ukrywał, że końcówka meczu jest dla zespołu materiałem do analizy. Wieteska wskazał też, co zawiodło i dlaczego tak łatwo nie można tracić koncentracji
  • Defensor opowiedział też o powrocie do Ekstraklasy i transferze do Wieczystej. Ujawnił, dlaczego wybrał krakowski projekt, czego oczekuje od najbliższych miesięcy i jaki cel stawia przed sobą oraz drużyną

Wieczysta Kraków prowadziła 4:0. Nagle zrobiło się nerwowo

Tak naprawdę do 87 minuty można było przygotowywać hymny pochwalne dla piłkarzy Wieczystej Kraków, bo to, co zrobiliście, było niesamowite. Zdominowaliście rywala. Co stało się w ostatnich fragmentach gry?

Mateusz Wieteska (Wieczysta Kraków): – Przez większość meczu na pewno robiliśmy w 100 procentach to, co sobie zakładaliśmy przed spotkaniem i wychodziło nam to bardzo dobrze. W ostatnich minutach na pewno pojawiło się rozluźnienie. Myśleliśmy, że mecz skończy się spokojnie. To jednak pokazuje, że mimo przewagi czterech goli zrobiło się gorąco w doliczonym czasie gry. To dla nas taki zimny prysznic. Na pewno musimy trzymać koncentrację i być gotowi na różne sytuacje w każdym meczu, bo nie możemy w ostatnich pięciu minutach stracić trzech bramek.

Przez większość sobotniego spotkania mieliśmy jednak do czynienia z pokazem siły jednej drużyny. Piast Gliwice nie miał pomysłu, jak Was rozszyfrować. Do tego Tobias Christensen był niesamowicie skuteczny. Czy wpływ na Waszą postawę miała przerwa tydzień wcześniej w związku z przełożeniem starcia z GieKSą Katowice?

Na pewno miało to jakiś wpływ. Mieliśmy dwa tygodnie przygotowań do meczu. W międzyczasie, kiedy mieliśmy wolny weekend, zagraliśmy sparing, który też dodał nam pewności siebie. Mieliśmy dużo czasu na przepracowanie tego mikrocyklu. Uważam też, że chłopaki, którzy dopiero awansowali do Ekstraklasy, musieli zobaczyć, że jednak trochę inaczej gra się w tych rozgrywkach niż w pierwszej lidze. Może takie chwile zwątpienia zobaczyliśmy w tych pierwszych dwóch meczach. Tymczasem przy okazji spotkania z Piastem realizowaliśmy założenia i to, co przygotowaliśmy na mecz. Tak jak mówiliśmy, końcówka jest do analizy i wyciągnięcia wniosków.

Rok bez piłki i wielki powrót

Pan zaliczył natomiast powrót do Ekstraklasy w tym sezonie. Liga mocno się zmieniła od momentu, kiedy Pan się z nią żegnał?

To jest zauważalne gołym okiem. Ja też nie miałem przyjemności grać w piłkę przez rok. To było moje pierwsze 90 minut po roku przerwy, więc cieszę się, że wróciłem, jestem w pełni zdrowy i mogę czerpać przyjemność z grania w piłkę. Mam nadzieję, że z meczu na mecz będę czuł się coraz lepiej i bardziej komfortowo na boisku, bo taki długi rozbrat z piłką na pewno nie pomaga. Chciałbym po prostu złapać pewność siebie i cieszyć się z treningu na trening, z meczu na mecz, bo to sprawia mi największą przyjemność.

Wieczysta Kraków powinna martwić się po końcówce meczu z Piastem?

  • Tak, zdecydowanie
  • To tylko chwilowe rozluźnienie
  • Nie, najważniejsze jest zwycięstwo
  • Tak, zdecydowanie
  • To tylko chwilowe rozluźnienie
  • Nie, najważniejsze jest zwycięstwo

0 Votes

To była trudna decyzja, żeby dołączyć do Wieczystej, czy raczej była to oferta, której nie można było odrzucić?

Nie powiem, że była nie do odrzucenia, ale po analizie mojej sytuacji w poprzednim klubie i po roku bez gry z powodu kontuzji trzeba było znaleźć miejsce, które stworzy mi komfortowe warunki do powrotu do rytmu meczowego. Wieczysta po pierwszym kontakcie ze mną nie zrezygnowała, tylko cały czas czekała na rozwój sytuacji. Widziałem, że klub jest nadal zainteresowany moją osobą. Cieszę się. To ciekawy projekt.

Wieteska o rozmowach ze Sławomirem Peszką

Decydujące były rozmowy z wiceprezesem Sławomirem Peszką czy może z trenerem Kazimierzem Moskalem?

Dużo rozmawiałem z wiceprezesem. Tak jak mu powiedziałem wcześniej, po pierwszej odmowie ten temat nie umarł. Cały czas miał mnie gdzieś na oku i czekał, aż coś się wydarzy. Spodobało mi się to, bo jest to też ważne dla mnie na tym etapie kariery, żeby ktoś po prostu dał mi pewność siebie i możliwość powrotu na dobre tory.

Jest taki mecz w Ekstraklasie, na który szczególnie Pan czeka?

Nie chcę wybiegać w przyszłość. Chciałbym skupić się z meczu na mecz i z treningu na trening. Kontuzja trochę pokrzyżowała mi plany, które sobie zakładałem, dlatego nie chciałbym wybiegać daleko w przyszłość. Teraz mamy mecz w Krakowie. Musimy się dobrze przygotować i skupić na tym, żeby wygrać.

Jakie są zatem najważniejsze założenia na tę pierwszą rundę? Jaki jest Pana cel?

Przede wszystkim chcę, jak najwięcej punktów zdobyć z Wieczystą.

A indywidualnie?

Przede wszystkim chcę być zdrowym. To jest dla mnie najważniejsze. Chciałbym o to zadbać, bo tak jak mówiłem, rok rozbratu z piłką to bardzo długo. Cieszę się, że mogę wrócić na boisko.

Tylko u nas