Uderzył Feio, teraz się broni. Mówi o traumatycznych przeżyciach

Skandal po meczu Radomiak Radom - GKS Katowice! Jeden z miejskich radnych uderzył Goncalo Feio. Trenera miał zaatakować Dariusz Wójcik, który w rozmowie z Weszło przedstawił swój punkt widzenia całego zajścia.

Goncalo Feio
Obserwuj nas w
Mateusz Piotrowski / Alamy Na zdjęciu: Goncalo Feio

Praca z Feio to traumatyczne przeżycie – tłumaczy Wójcik

Radomiak Radom przegrał z GKS-em Katowice (0:1), ale media żyją nie wydarzeniami sportowymi, a tym, co stało się po ostatnim gwizdku. Po meczu miało dojść do skandalicznych scen z udziałem miejskiego radnego Dariusza Wójcika oraz trenera Goncalo Feio. Z informacji Przeglądu Sportowego Onet wynika, że Portugalczyk został uderzony. W efekcie domaga się rozwiązania kontraktu.

W konflikcie na linii Feio – Wójcik interweniowała policja, która przesłuchała obie strony oraz świadków. Medialne doniesienia sugerują, że trener skieruje sprawę na drogę sądową. Podobnie zachowa się radny Dariusz Wójcik, który mówił o tym w rozmowie z Weszło.

Polityk został wprost zapytany o to, czy uderzył trenera Radomiaka. Obszernie wyjaśnił, jak wyglądała cała sytuacja, zdradzając, że praca z Feio to traumatyczne przeżycie. Ponadto uważa, że działał w obronie własnej, ponieważ przestraszył się, że trener chciał go uderzyć.

Kto nie pracował z trenerem Feio, to nie wie, jak praca z nim może być traumatycznym przeżyciem. Obelgi są na porządku dziennym. No i ja przeżywałem traumę w związku z tą pracą, ponieważ on mnie obciążał, że ja odpowiadam za boisko w klubie, co nie jest prawdą, gdyż obiekt jest Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji. […] W każdym razie – wychodzę z loży i trener do mnie mówi: Jak to boisko przygotowałeś, skur*ysynu? – opowiada Dariusz Wójcik w rozmowie z Weszło.

W nerwach się schowałem, byłem zszokowany. Wróciłem do loży. Później jak czekałem na swoje dziecko na korytarzu, myślałem, że trener jest u siebie w pokoju i że już nie będę miał okazji go spotkać. A on skądś szedł. Ja do niego krzyknąłem, że nie życzę sobie, żeby mnie nazywał skur*ysynem, bo moja mama nie była taką panią. I on zaczął się zbliżać, coś mi tłumaczyć. Zbliżył się tak blisko, że myślałem, że chce mnie uderzyć głową. Odruchowo zasłoniłem się ręką, ale niestety byliśmy bardzo blisko siebie i lekko musnąłem trenera Feio w policzek. Wiem, że to się nie powinno zdarzyć, ale to była prowokacja i moje zachowanie odbieram jako reakcję obronną na to, co zrobił pan trener – dodał.

Na ten moment trudno przewidzieć, czy Feio zostanie w Radomiaku. Finał konfliktu będzie mieć miejsce w sądzie. Z kolei przyszłość trenera powinna wyjaśnić się niebawem. Radomianie w weekend zagrają kolejny mecz w lidze. Tym razem u siebie z Legią Warszawa.

POLECAMY TAKŻE