Nie mam problemu z odejściem Papszuna do Legii – mówi Fran Tudor
Marek Papszun przed Świętami Bożego Narodzenia oficjalnie zmienił klub w PKO BP Ekstraklasie. Po latach zdecydował się opuścić Raków Częstochowa i przeniósł się do Legii Warszawa. Saga z udziałem 51-latka oraz dwóch polskich klubów trwała kilka tygodni i była szeroko komentowana we wszystkich mediach. Teraz na jaw wyszło, jak na odejście trenera zareagowali piłkarze Medalików.
Fran Tudor, czyli kapitan Rakowa Częstochowa w rozmowie z kanałem Meczyki.pl ujawnił, że szum wokół odejścia trenera nie był najtrudniejszym momentem w minionej rundzie. Takim na pewno był początek złej serii przed meczami z Lechem i Legią. Chorwat odkrył rąbka tajemnicy, ujawniając, że zawodnicy odbyli rozmowę między sobą, motywując się do lepszej gry podczas całego zamieszania.
– Nie, to nie był najtrudniejszy moment w rundzie jesiennej. Uważam, że taki był, kiedy złapaliśmy złą serię przed meczem z Lechem Poznań i Legią Warszawa. Dla mnie osobiście to był najtrudniejszy moment – powiedział Fran Tudor w rozmowie z serwisem Meczyki.pl.
– Oczywiście, że starałem się scalić drużynę. Mieliśmy rozmowę i powiedzieliśmy sobie, że gramy za siebie i za szatnię i mamy jeden cel, czyli wygrać. I tak się stało. Zrobiliśmy świetne wyniki w czasie, gdy trener Papszun ogłosił, że chce odejść. Chciałbym podziękować całej szatni – zdradził kapitan Rakowa Częstochowa.
Tudor dodał również, że nie ma za złe, że Papszun zdecydował się odejść. Jego zdaniem tak jak zawodnik, tak również trener ma prawo chcieć zrobić krok do przodu w swojej karierze. Natomiast przyznał, że czas ogłoszenia swoich zamiarów opuszczenia klubu nie był dobry.
– Nie byłem rozczarowany, że trener Papszun chce odejść. Tak jak każdy zawodnik chce odejść, zrobić krok do przodu, tak trener również chciał. Osobiście nie mam z tym problemu. Mogę zgodzić się z tym, że nie był to odpowiedni moment, bo wcześniej nam tego nie powiedział. Zły timing, ale zmobilizowało nas to, żeby wygrać z Rapidem – dodał Tudor.










