Wisła była o krok od porażki. Jop wskazał, co uratowało zespół

Wisła Kraków uratowała remis z Koroną Kielce dzięki bramce Alana Urygi. Mariusz Jop po meczu nie krył satysfakcji z walki do samego końca, o czym pisał serwis WislaPortal.pl.

Mariusz Jop
Obserwuj nas w
fot. Tomasz Karczewski / Alamy Na zdjęciu: Mariusz Jop

Wisła nie odpuściła do końca

Wisła Kraków długo musiała gonić wynik w Kielcach, ale w końcówce dopięła swego. Alan Uryga skierował piłkę do siatki i zapewnił swojej drużynie cenny punkt. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a Mariusz Jop po ostatnim gwizdku zwrócił uwagę przede wszystkim na charakter pokazany przez jego zawodników.

Trener Białej Gwiazdy przyznał, że pierwsza połowa nie przebiegała całkowicie po myśli jego zespołu. Szczególnie problematyczne okazały się momenty po stracie piłki, na które gospodarze tylko czekali.

– Gratulacje dla zespołu za grę do końca, za wiarę w to co zrobiliśmy. Na pewno pierwsza połowa z lekkim wskazaniem na gospodarzy. Myślę, że najgroźniejsze to co było na boisku to faza przejściowa. My też kilkakrotnie zbyt łatwo traciliśmy piłkę. Rywal był w tej fazie bardzo groźny. Wiedzieliśmy o tym, że to jest coś na co czekają – powiedział Jop cytowany przez serwis WislaPortal.pl.

REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie

Po przerwie obraz spotkania wyraźnie się zmienił. Wisła przejęła inicjatywę i zaczęła coraz mocniej naciskać na defensywę Korony. Zdaniem szkoleniowca jego drużyna mogła doprowadzić do wyrównania wcześniej, bo stworzyła kilka naprawdę dobrych okazji.

– W drugiej połowie myślę, że mieliśmy inicjatywę, mieliśmy przewagę. Były takie momenty, w których powinniśmy tę bramkę zdobyć wcześniej. Kilka sytuacji mieliśmy bardzo groźnych. Dla mnie najważniejsze jest jednak to, że tak jak powiedziałem na wstępie, graliśmy do końca z wiarą i z trudnego terenu wywozimy jeden punkt – zaznaczył trener.

Uryga ostatecznie uratował Wisłę przed porażką, a Jop może docenić reakcję zespołu po przerwie. Krakowianie pokazali, że nawet w trudnym momencie nie zamierzali odpuścić i do ostatnich sekund walczyli o zmianę wyniku.

POLECAMY TAKŻE