Burza po meczu Jagiellonii!
Jesus Imaz wpisał się na listę strzelców, ale jego trafienie nie wystarczyło, aby zatrzymać rozpędzonego Górnika Zabrze. Dla Jagiellonii była to już czwarta porażka z rzędu, a dodatkowe emocje wywołały kontrowersje związane z pracą Wojciecha Mycia. W pierwszej połowie zawodnik Żółto-czerwonych domagał się rzutu karnego po starciu z Rafałem Janickim. Po przerwie arbiter anulował natomiast kolejną bramkę gospodarzy, dopatrując się przewinienia Andersa Klynge.
Hiszpan po spotkaniu nie ukrywał rozczarowania zarówno wynikiem, jak i sposobem rozstrzygnięcia spornych sytuacji. W rozmowie z TVPSport.pl szczegółowo opisał zdarzenia, które jego zdaniem mogły wpłynąć na przebieg rywalizacji.
– Oczywiście, jesteśmy smutni. Jesteśmy wkurzeni, bo znowu gramy u siebie i przegrywamy. To nie jest nasza droga, bo cały czas wygrywaliśmy, a teraz jest zły moment. Uważam, że podczas meczu były sytuacje, które mogły odmienić losy spotkania. W pierwszej połowie dla mnie był ewidentny rzut karny. Mam nawet na stopie ślady po starciu z Janickim. Rozmawiałem z nim i powiedział, że tak, to był karny – przyznał Imaz.
REKLAMA | 18+ | Hazard może uzależniać | Graj legalnie
Największe pretensje zawodnik miał jednak o brak analizy pierwszej sytuacji przez sędziów VAR. Zwrócił przy tym uwagę na kontrast między decyzją z pierwszej połowy a anulowaniem gola po przerwie. – Nie wiem, czemu sędzia nie poszedł do VAR-u i nie sprawdził tej sytuacji, bo w drugiej połowie, gdy strzeliłem drugiego gola, stał metr przed Andersem Klynge i puścił akcję dalej. Potem poszedł do VAR-u, anulował bramkę. W piłce zdarzają się takie sytuacje. Dzisiaj nie były po naszej stronie, a przeciwko nam. Te sytuacje 50 na 50 zawsze są gwizdane przeciwko nam, ale ok, nie chcę szukać wymówek – powiedział Hiszpan cytowany przez TVPSport.pl.
Imaz zdaje sobie jednak sprawę, że Jagiellonia musi szybko zareagować na serię niepowodzeń. Przed drużyną kolejne ważne spotkania, a już w czwartek czeka ich rywalizacja w Lidze Europy z Araratem-Armenia.
– Wszyscy wiedzą, że to zły moment. Jak powiedziałem w szatni, teraz jest czas na poprawę. Chcę to zobaczyć już w czwartek, bo mamy tutaj ważny mecz w Lidze Europy, a później znowu Ekstraklasę. Może jesteśmy trochę oddaleni od pierwszego miejsca, ale przed nami jeszcze dużo meczów, długa runda i oczywiście będziemy walczyć do końca – podsumował piłkarz Jagiellonii.








