Kamiński ofiarą własnego sukcesu?
Jakub Kamiński w pierwszej połowie sezonu był jednym z bohaterów FC Koeln. Polak znakomicie odnalazł się w klubie, do którego trafił latem na zasadzie wypożyczenia z Wolfsburga. Trener Lukas Kwasniok obdarzył 23-latka zaufaniem, a ten odwdzięczył mu się znakomitymi liczbami. Formę reprezentanta Polski dostrzeli także eksperci, którzy umieścili Kamińskiego w czołówce skrzydłowych Bundesligi. Więcej o tym przeczytasz TUTAJ.
Po pięknych momentach Polaka zostały już tylko wspomnienia. 23-latek wciąż regularnie wychodzi w pierwszym składzie FC Koeln. Gdzie leży zatem problem? Kamiński początkowo ustawiany był wysoko, jako zawodnik ofensywny. Od dłuższego czasu reprezentant Polski wystawiany jest nie na swojej pozycji.
Lukas Kwasniok korzysta z wszechstronności i umiejętności Kamińskiego. Polak w FC Koeln zagrał już na właściwie każdej pozycji w polu oprócz środka obrony. Takie rzucanie 23-latka po różnych miejsca na boisku nie służy jego formie. Kamiński czeka na gola od 22 listopada. Ostatnią asystę zaliczył zaś 2 listopada. W miniony weekend jego zespół przegrał 1:2 z RB Lipsk, przez co przewaga nad strefą spadkową stopniała do sześciu punków.
Przeczytaj inne teksty o Polakach za granicą:









