Niedosyt mimo punktu wywalczonego z Wisłą Kraków
Ruch Chorzów był o krok od cennego zwycięstwa nad Wisłą Kraków, jednak ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów. Po końcowym gwizdku Nikodem Leśniak-Paduch nie ukrywał, że w szatni gospodarzy dominują mieszane emocje.
– Na pewno jest niedosyt, bo prowadziliśmy 1:0 do mniej więcej 65 minuty. Szkoda tej straconej bramki, ale z drugiej strony trzeba docenić ten punkt, bo graliśmy z liderem – usłyszał Goal.pl od zawodnika Niebieskich.
Leśniak-Paduch podkreślił, że takie mecze pokazują, jak wyrównana jest liga, a każdy zdobyty punkt może mieć ogromne znaczenie w końcowym rozrachunku.
Atmosfera, która niesie drużynę
W niedzielne popołudnie na SuperAuto.pl Stadionie Śląskim pojawiło się ponad 53 tysiące kibiców, co zrobiło ogromne wrażenie na piłkarzach obu drużyn. – Na rozgrzewce czuć było podziw, bo nieczęsto gra się przy takiej publiczności. Niemniej po kilku minutach meczu skupienie było już tylko na grze – powiedział defensor Ruchu.
Piłkarz Ruchu zaznaczył, że doping kibiców miał ogromny wpływ na postawę zespołu, zwłaszcza w końcówce spotkania. – W takich momentach kibice potrafią dać dodatkowe kilka procent energii. To pomaga walczyć do samego końca – mówił młodzieżowy reprezentant Polski.
Dwa różne oblicza Ruchu
Zespół z Chorzowa zaprezentował się bardzo dobrze w pierwszej połowie, kiedy nie tylko objął prowadzenie, ale też kontrolował przebieg gry. Po przerwie sytuacja wyglądała już inaczej.
– W pierwszej połowie graliśmy dobrze i stworzyliśmy sobie sytuacje. W drugiej nie weszliśmy już tak samo w mecz, a po straconej bramce trochę zgaśliśmy – ocenił zawodnik.
Ostatecznie remis pozostawia pewien niedosyt w szeregach Chorzowian, ale jednocześnie jest punktem, który może okazać się cenny w dalszej części sezonu. W kolejnej serii gier na drodze 14-krotnego mistrza Polski stanie Pogoń Grodzisk Mazowiecki.









