Uryga uniknął bardzo poważnej kontuzji
Wisła Kraków w miniony weekend zremisowała na wyjeździe z Polonią Bytom 1-1. W pierwszym składzie na to spotkanie znalazł się Alan Uryga, ale na boisku się nie pojawił. Podczas rozgrzewki poczuł ból w kolanie, więc zastąpił go Mariusz Kutwa. W przypadku doświadczonego stopera spodziewano się najgorszego, co sugerował nawet Mariusz Jop. Uryga niespełna rok temu zerwał więzadła krzyżowe i pauzował całą rundę jesienną. Do kadry Wisły wrócił dopiero po zimowych przygotowaniach, a mecz z Polonią miał być dla niego pierwszym w tym sezonie w wyjściowej jedenastce.
Pojawiły się więc realne obawy, że ponownie doszło do uszkodzenia więzadeł, a Urygę czeka kolejna bardzo długa przerwa od gry. W poniedziałek przechodził szczegółową diagnostykę, która wykazała, że problem nie jest aż tak bardzo poważny. Bartosz Karcz ujawnił, że wykluczono zerwanie więzadeł.
Nie oznacza to oczywiście, że z Urygą wszystko w porządku i lada moment będzie gotowy do gry. Być może nie wystąpi już w tym sezonie pierwszej ligi.
Uryga ma za sobą trudny czas. Wiosną wystąpił w trzech ligowych meczach – najdłużej przebywał na murawie w niedawnym starciu z Górnikiem Łęczna, kiedy to w 61. minucie zastąpił kontuzjowanego Wiktora Biedrzyckiego.








