vs
3
:
2
15 stycznia 2012 r.| 17:00


Strzelcy

Skład

Pozostałe informacje

  • SędziaMichael Oliver
  • Widzowie20 409

Relacja

Grad goli, Swansea lepsze od Arsenalu dodał: Maciej Petryszyn | źródło: anglia.goal.pl | 15.01.2012 18:56

Grad goli, Swansea lepsze od Arsenalu

Liberty Stadium  |  fot. Christopher Elkins

Dzisiejsze spotkanie było wielką niewiadomą. Z jednej strony Arsenal, który mozolnie pnie się w górę tabeli, wzmocniony dodatkowo obecnością legendarnego Thierry'ego Henry. Z drugie zaś walijski beniaminek ze Swansea, który w tym sezonie uczynił ze swojego stadionu twierdzę, z której trzy punkty wywieźć udało się tylko Manchesterowi United.

Sam mecz już od samego początku zapowiadał niezwykłą ucztę dla oka. Piłka chodziła od nogi do nogi i zawodnicy obu zespołów nie zwalniali ani na moment, w efekcie czego pierwszą bramkę ujrzeliśmy już pięć minut po rozpoczęciu gry.

Powolne wyprowadzanie piłki z własnej połowy rozpoczął Aaron Ramsey. Walijczyk podał do wracającego Alexa Songa, też zaś nieco wzmocnił tempo akcji i z pierwszej piłki odegrał do Andrija Arszawina. Rosjanin przez kilka metrów holował futbolówkę, po czym wypatrzył urywającego się linii defensywnej Swansea Robina van Persiego i precyzyjne dograł do niego na wolne pole. Kapitan Kanonierów w asyście obrońcy wpadł na pełnej szybkości w pole karne, zamarkował uderzenie, po czym, gdy wydawało się, że przekombinował i z tej akcji nic już nie będzie, znalazł miejsce między nogami rywala i pewnie uderzył przy bliższym słupku bramki Michela Vorma.

Wtedy jednak ujawniła się bolączka graczy Arsene Wengera, która doskwiera im w tym sezonie. Mianowicie, jak zwykle po zdobyciu gola, ustąpili przeciwnikowi zbyt wiele pola i z każdą kolejną minutą byli spychani do co raz głębszej defensywy. Akcje gospodarzy stawały się co raz groźniejsze, aż w 16. minucie padła bramka wyrównująca.

Po akcji Łabędzi w polu karnym z piłką znalazł się Nathan Dyer. Anglik prostym zwodem starał się utrzymać przy piłce i znaleźć miejsce do strzału bądź podania. W to wszystko wplątał się Ramsey, jednak miast trafił w futbolówkę, zahaczył nogę Dyera, który padł na murawę jak rażony gromem, a arbiter, nie wahając się ani chwili, słusznie wskazał na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem rzutu karnego okazał się Scott Sinclari, który wprawdzie nie zmylił Wojciecha Szczęsnego, jednak uderzył tak precyzyjne w prawy róg, że polski golkiper po prostu nie sięgnął piłki.

Remis utrzymał się do końca pierwszej połowy. Arsenal miał jeszcze kilka akcji, ale, o dziwo, to Swansea było dzisiaj stroną przeważającą i kilkakrotnie mogło wyjść na prowadzenie. Pewna, agresywna i pełna pressingu gra gospodarzy sprawiała, że przez długie gry Kanonierzy rozpaczliwie bronili się całym zespołem. Wydarzenia te nie nastrajały kibiców przyjezdnych zbyt optymistycznie.

Druga część spotkania kontynuowała scenariusz pierwszej. Głównym konstruktorem gry ciągle byli piłkarze Brendana Rodgersa, goście zaś zadowalali się incydentalnymi atakami. Wreszcie w 58. minucie Swansea dopięło swego i po raz pierwszy tego wieczora wyszło na prowadzenie.

Kanonierzy wyprowadzali kontratak, błąd jednak popełnił Ramsey, który stracił piłkę na rzecz Joe Allena, też zaś błyskawicznie odegrał do podłączającego się z prawej strony Dyera. Anglik był kompletnie niepilnowany i nie miał najmniejszych problemów z pokonaniem Szczęsnego.

Wydawało się, że Arsenal już się poddał i czeka na jak najmniejszy wymiar kary, jednak jedenaście minut później, gdy Johan Djourou precyzyjnym podaniem zapewnił Theo Walcottowi sytuację sam na sam z Vormem, reprezentant Anglii zaś bez problemów, co jak na niego nie było wcale takie pewne, ponownie doprowadził do remisu.

Doprowadził, ale tylko na parę sekund, gdyż odpowiedź Swansea padł błyskawicznie. Błąd Pera Mertesackera pomógł Gylfiowi Sigurdssonowi podać wbiegającemu z lewej strony Danny'emu Grahamowi. Szczęsny nieco wyszedł w bramki, jednak zawahał się nieco, co zapewne nieco pomogło napastnikowi gospodarzy, głównym winowajcą jednak był Mertesacker, który w decydującym momencie akcji nie potrafił zatrzymać Sigurdssona.

Chociaż przez ostatnie minuty Arsenal się jak mógł, to wynik pozostał niezmieniony już do końca spotkania. Nie pomógł van Persie, nie pomógł wprowadzony w drugiej połowie Henry. Swansea było dzisiaj zespołem zdecydowanie lepszym i zupełnie zasłużenie pokonało o wiele wyżej notowanego rywala.

Swansea - Arsenal 3:2 (1:1)
0:1 van Persie 5'
1:1 Sinclair (kar.) 16'
2:1 Dyer 58'
2:2 Walcott 69'
3:2 Graham 70'

Pełna statystyka meczu
drukuj prześlij

Dodaj komentarz

Zaloguj się, aby dodać komentarz:

Komentarze | 94 komentarzy

kubota666 | 17.01.2012 23:33

spurs barca się zobaczy w tym sezonie to my i chelsea mamy ligę M nawet nie kasa city i rzucie gumy fergusa nie pomogły ...

spurs-barca | 17.01.2012 13:19

liga europejska panowie to max w tym sezonie :)

White Widow | 17.01.2012 03:02

Amen

fogu | 17.01.2012 00:50

White Window polo jest granatowe.
Przygodę z Arsenalem zacząłem już nie wiem ile lat temu po meczu w Londynie z Middlesborough gdzie do przerwy były bęcki chyba 0-3 a w drugiej połowie Arsenal wcisnął 5 goli i genialny występ nielatającego Holendra który wszedł na drugą połowę. Tak to pamiętam. To był jego schyłek. Później wkręcałem się bardziej i bardziej aż do teraz. Kiedyś Arsenal miał jajca i w tej ekipie byli wojownicy i młodszy ambitny jeszcze Wenger. Później były różne czasy ale była w tym wszystkim jakaś myśl, jakaś nadzieja i jakiś pomysł. W tym sezonie wszystko runęło. Odejście Ceska i Nasriego rozumiem. Nikt nie będzie ich błagał aby zostali. Ale reakcja Wengera już jest niepokojąca. 18 letni Fin, Gervinho i AOC. Do tego sprzedaż Eboue i z takim oto składem wyjazd na MU. Przed meczem w rozmowie z kibicem MU chłopakiem z pracy życzyłem diabłom aby zmasakrowali Arsenal bo chyba tylko dramat mógł wyrwać Wengę z jego katatonii. Bęcki i dobrze bo następuje zaciąg na chybił trafił. Arteta ok chociaż musiałem się go nauczyć, Santos chyba na plus bo francuz nigdy geniuszem nie był ale Park na litość Boską po co? Mi osobiście szkoda chłopaka bo to nie jest zły gracz a poza tym ojczyzna go wzywa więc zaraz zakończy przygodę z piłką. Dostał chyba dwie szanse i strzelił jedną bramkę czyli o ile się nie mylę o jedną więcej niż Hamak którego zgred promuje jak swego czasu Denilsona doprowadzając wszystkich do bólu zębów. Mertesackera Wenger wybrał po kasie. Po prostu z kilku tanich obrońców ten był najtańszy. Kiedyś nie byłoby miejsca w tym klubie dla takich wirtuozów jak Walcott, który już chyba zdążył wydeptać ścieżkę przy swojej linii, Ramsey który być może kiedyś coś zagra ale na dziś raczej zasługuje na rolę drugiego rezerwowego po Rosickim a i ten powinien się gotować do odlotu. Arsenal gubi jedna istotna rzecz a mianowicie brak presji wyniku i zbyt mocna pozycja zgreda. Przecież nie będzie dramatu jak nie będzie awansu do LM a po osiemnastej kolejce Wenga może śmiało powiedzieć, że już nie liczymy się w walce o tytuł. Żaden inny topowy klub na świecie nie ma takich kibiców jak Arsenal. Tu wybacza się brak sukcesów, eksperymenty, a kibice długo stoją murem za Wengerem podczas gdy ten zupełnie nie liczy się z ich zdaniem. Dramat zacznie się wówczas gdy nowy stadion zaświeci pustkami bo niby w imię czego kibice mają wydawać kasę na najdroższe bilety na wyspach? Na ten moment nikt się nie liczy z rzeszą kibiców na całym świecie a Arsenal jest bodajże czwartym klubem pod względem popularności na świecie, tyle tylko, że ciekawe jak długo? Ja raczej dziś bym się nie załapał bo dziś ten klub kojarzy mi się z twarzą francuza z wymalowaną na nią porażką i żałosnym i bełkotliwym tłumaczeniem po meczu w którym znów frajersko straciliśmy punkty, brakiem ambicji i walki. Wkurza mnie to tym bardziej że zgred potrafi robić transfery jak nikt inny, tyle tylko, że zafiksował się na kasie. Nie mówię tu o 40 milionowych zakupach ale żałosne jest, że kolejny sezon musiałem oglądać roztrzęsionego Fabiańskiego bo Shwartzer był o milion za drogi. Polo zostaje ale nie będę się błaźnił łażąc w nim. Poczekam na czasy o których pisze Young Guns. Pozdro


spurs-barca | 16.01.2012 20:02

maconiero....
lepiej to nie widze zeby było ja sam powtarzam juz od dawna ze Arsenal to powinien sie cieszyc jak chociaz do ligi  europejskiej sie dostaną , ale nie ma sie co przejmowac bo Liga Mistrzów dalej bedzie w północnym Londynie tyle że na White hart lane :)

zordon | 16.01.2012 19:12

Young Guns

Nie wiem jak daleko wybiegasz przyszlosc i jak dlugo to robisz, ale musisz chyba wybiegac bardzo daleko i bardzo dlugo, bo jak dla mnie w 2006 roku Arsenal sie zatrzymal i trwal w takim stanie do konca tamtego sezonu, w tym sezonie zaczal sie regres, moze niekoniecznie spowodowany tym ze sam Arsenal sie cofa, ale tym ze inne druzyny z PL prezniej ruszylu do przodu.

migda90 | 16.01.2012 17:36

oo i nawet nasz sezonowiec cos napisal,brawo pawelku!

paweell23 | 16.01.2012 17:26

young guns
ale romantyczne, chyba się rozpłaczę...

maconiero | 16.01.2012 16:22

Bedzie lepiej. Glowa do gory. Gunners !!!

White Widow | 16.01.2012 14:54

Young Guns jesteś cholernie zapartym, romantycznym długodystansowcem( co też i może być twoim plusem ) ale równie dobrze możesz się niczego nie doczekać... Trzymam cię za słowo z tym 2014/2015!:) Dobrze wiem że tu będziesz, ty też chyba wiesz, że i ja tu będę, choć może pod innym nickiem jak kiedyś wreszcie totalnie puszczą mi nerwy haha co dwukrotnie już mi się zdarzyło, ale nevermind znajdziemy się... A staruszkę w parku zostawię w spokoju, bo co ona biedna winna...:], na rozrywki za dużo czasu nie ma, ale jak można to korzysta się ile wlezie. Ale to wszystko w moim przypadku bierze w łeb jak przychodzi czas na meczyk! Nawet jak powiem sobie wcześniej, że to nie ma sensu...

Young Guns | 16.01.2012 13:26

White Widow

Fakt to nie jest śmieszne ale przyjdą lepsze czasy... z Wengerem lub nie.. To dobry projektant...może poprostu zwyczajnie sie postarzał i tej iskry \"za wszelką cene\" już mu brakuje... nie wiem. Napewno sie nie wypalił bo wciąż ten progres jest widoczny... może nie wszyscy go dostrzegają ale jest..
Obiecałem Wengerowi ostatniego sierpnia, że będzie musiał słono zapłacić wynikami w tym sezonie i nie popuszczam he he...
Mnie to nie rusza aż tak jak reszte bo staram sie  patrzeć nieco dalej niż na ten sezon, który i tak wszyscy skreśliliśmy 1 września...
Ja już jestem w 2014-15 he he.. Ładny stadion wyremontowała Valencia a Cesc wciąż chce wrócić na Emirates. Van Persie wciąż kapitanem a Henry jest wzorowym asystentem Arsene...Zapowiada sie ładny sezon. Gibbs wydoroślał, AOC pewne miejsce w składzie, nasz młody samuraj już szybciej biega od Theo a przy tym używa ręcznego i płynnie mija obrońców najtwardszych ekip.. Whilshere już 45 kolejek bez zadyszki i pięknie asystuje...Gervinho obrosło czoło i przez to jest mniej opływowy ale za to strzela teraz jak Kanu, poprawił strzały główką...Widze progres, spłate Emirates na ostatniej prostej, nielatającego holendra trenującego napad młodych gwiazdek.. itd... he he..

Nikogo na siłe do niczego nie namawiam.. Nawet tych handlujących swą skórą.. Więcej rozrywki w tym czasie polecam... Czas płynie szybciej i luźniej przyjmuje rzeczywistość.. Zapal, wciągnij czy tam sie napij i wyrzuć to z siebie na staruszce w parku o ile ona nie okaże sie \"wojowniczą księżniczką Xenną\" - Ja tak robie ostatnio co kolejke Premier league. Czas leczy wszystkie rany.. Arsenal jeszcze w tym roku dostarczy nam emocji.. Mnie w tamtym roku gdyby wygrali ten nieszczęsny puchar Anglii dodając do tego 1szy mecz z Barceloną tych emocji by wystarczyło i nie dlatego, że mam małe ambicje a dlatego, że jest różnica o której nie powinno sie zapominać, mieszanie fantazji z rzeczywistością.. Nie wiem czego sie w tym roku spodziewać... może niczego... może przejścia Milanu.. To byłby naprawde wielki sukces... albo może niczego... kiedy nie spodziewasz sie niczego a coś jednak dostajesz to musi to być przeznaczenie.. Tak było kiedyś to czemu nie teraz... Za długo w tym siedze żeby teraz emocje zachwiały moją wiarą he he.. zresztą tatuarzu nie usune bo zaserwowałem go sobie na żeberkach a motyw na 125lecie wydaje sie, że być kapitalnym dodatkiem... także tyle odemnie...

Pogody ducha życze... i doszukiwania się pozytywów.. Opinia publiczna to najgorszy doradca

Pozdro

VCC   ;]

White Widow | 16.01.2012 11:19

Heeh fogu też mam polówkę! może czerwona? Ale pierdziele nie sprzedaje!:)

Lucky.Strike | 16.01.2012 10:10

A ja mam co do tego tematu tylko jedno ale: Uprzejmię proszę ludzi z ekipy portalu goal.pl o PRZECZYTANIE TEKSTU przed jego zamieszczeniem, bo nie pierwszy raz czytam artykuł, który ma BŁĘDY czy to literówki czy to powtarzanie się, strasznie kole oczy.

fogu | 16.01.2012 06:34

A i mam do sprzedania fajne polo Arsenalu. Oryginalne za które zapłaciłem słoną kasę z mojej skromnej pensji.

fogu | 16.01.2012 06:23

Aha i jeszcze jedno. Chętnie zobaczyłbym Brendana Rodgersa w miejsce stetryczałego, wypranego pryka Wengera. Styl lepszy piłkarzy potrafi znaleźć jeśli nie lepszych to na pewno nie gorszych i śmiało pociągnie styl polityki Arsenalu. Mówię poważnie. No i Swansea ma jeszcze coś czego pod Wengerowską batutą nie zazna a mianowicie jaja.  Tak jak Wenger kiedyś dostał szansę będąc tylko dobrze zapowiadającym się trenerem tak już chyba czas na kogoś innego i choć nie raz w myślach pocisnąłem w myślach to dziś mówię po raz pierwszy że Wenga powinien przenieść swój projekt gdzieś indziej. Young Guns od początku wiadomo było, że nie będzie żadnego majstra, nie będzie sukcesów itd. ale zawsze można było spodziewać się w Arsenalu progresu i jakości ( jak ja nienawidzę tego słowa ) a wczoraj nie było ani jednego ani drugiego i coś pękło. Już nie wierzę w ten projekt. Za tydzień mecz z MU i jak Wendze przyjdzie do głowy rzut butelką to życzę żeby trafił się w głowę. Także w pokoju zwierzeń się zakotłowało i chyba czas wypiąć się na gamoni. Pozdro dla wszystkich masochistów



1 |2 |3 |4 |5 |6 |7
Goal.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy
Galeria z meczu Polska - Łotwa

Galeria z meczu Polska - Łotwa

Zapraszamy do obejrzenia galerii zdjęć z wtorkowego spotkania reprezentacji Polski z Łotwą. Mecz, który ...

czytaj

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

Piłkarskie legendy spotkały się po latach

W sobotę o 12 w Monachium na Stadionie Olimpijskim odbył się mecz gwiazd Ultimate Champions Match. ...

czytaj